PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Tory bez przejazdów - rolnicy bez gospodarstw

Tory bez przejazdów - rolnicy bez gospodarstw Skargi na poczynania spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, która chce likwidować "hurtowe ilości" przejazdów kolejowych, napływają do nas ze wszystkich stron kraju

Autor: Grzegorz Tomczyk

Dodano: 20-11-2017 15:40

Tagi:

Szlaki kolejowe budowały u nas i władze zaborcze, i rządy narodowe różnego autoramentu. Właścicieli ziemi nie zawsze pytano przy tym o zdanie. Respektowano jednak ich prawo do swobodnego dojazdu do pól i domostw. Dziś państwo zdaje się zapominać o tym obowiązku.



Skargi na poczynania spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, która chce likwidować "hurtowe ilości" przejazdów kolejowych, napływają do nas ze wszystkich stron kraju. Jak brzemienne w skutkach mogą okazać się te zamiary, chcemy pokazać na przykładzie dwóch gmin w województwie łódzkim. W gminie Poddębice mieszkańcy o zakusach kolejowej spółki dowiedzieli się wiosną br. i odtąd nie mogą już spać spokojnie. Mieszkańcom Krzewia w gminie Krośniewice kolej już zlikwidowała przejazd i bezskutecznie walczą o jego odtworzenie.

WIEŚCI NA DRZEWIE

Mieszkańcy wsi Nowy Pudłów, Pudłówek i Busina w gminie Poddębice o zamiarach kolei dowiedzieli się pod koniec maja br. Informacje o podjętych decyzjach PKP PLK rozwiesiło na drzewach w pobliżu przeznaczonych do likwidacji trzech przejazdów.

- Dobrze, że ludzie zdążyli przed deszczem zerwać te ogłoszenia i przekazać wiadomość innym gospodarzom, bo o wszystkim dowiedzielibyśmy się po fakcie - oburza się Krystyna Strzelczyk, mieszkanka Nowego Pudłowa. - Kolej chce zlikwidować dwa przejazdy w Nowym Pudłowie i jeden w Businie. W ten sposób rolnicy z Pudłówka i Nowego Pudłowa będą zupełnie odcięci od ziemi, bez możliwości dojazdu, uprawy i zbioru plonów. W Businie zaś ludzie zostaną całkowicie odcięci od świata - stracą możliwość dojazdu z domostw do drogi publicznej i do pól. Te przejazdy to dla nas "być albo nie być", tymczasem kolej zupełnie się z nami nie liczy. Decyzje zapadły bez żadnych konsultacji społecznych.

Wszystkie trzy wsie ciągną się wzdłuż drogi powiatowej, która z Poddębic biegnie na południe do Pudłówka. Wzdłuż tej samej drogi od strony zachodniej ciągnie się trasa kolejowa. Większość gospodarstw znajduje się na wschód od drogi, grunty i użytki rolne położone są tymczasem za torami kolejowymi. Oburzeni mieszkańcy pojedynczo i w grupie próbowali dodzwonić się pod wskazany w ogłoszeniach numer w Zakładzie Linii kolejowych w Łodzi, by wyjaśnić sprawę.

- Nawet jeśli już ktoś podnosił słuchawkę, to i tak odsyłał pod inny numer, a tam nikt nie odbierał lub twierdził, że sprawa nie leży w jego kompetencjach. To jak zabawa w głuchy telefon - skarży się Piotr Kochanowski z Businy. - Ta kolejowa spółka to po prostu państwo w państwie, nikt nie zamierza się tam tłumaczyć z decyzji obywatelom. Obywatel ma się dostosować, a nie protestować.

W sukurs mieszkańcom przyszły jednak samorządy gminy, a przede wszystkim powiatu, który jest zarządcą drogi publicznej, od której odchodzą drogi dojazdowe do pól z przeznaczonymi do likwidacji przejazdami. PKP PLK w odpowiedzi na samorządowe interwencje wskazały alternatywną trasę dojazdu do pól. Ma ona prowadzić dalej drogą powiatową, aż do wiaduktu nad torami za Pudłówkiem. Tuż za wiaduktem rolnicy mieliby skręcać w gruntową drogę wzdłuż torów.

- Tyle że wspomnianym wiaduktem poruszać się mogą pojazdy o masie do 5 t! - mówią oburzeni rolnicy. - A nawet gdyby zignorować ograniczenie tonażu, to i tak wiadukt jest zbyt wąski, by zmieścić się na nim kombajnem. Wskazana droga gruntowa przy torach też się na tym odcinku nie nadaje. Jest wąska, a kawałek za zjazdem z asfaltu blisko jej krawędzi stoją słupy energetyczne. Od strony torowiska ciągnie się zaś głęboki rów odwadniający. Trzeba byłoby omijać słupy i wjeżdżać komuś w szkodę. Podjazd pod wiadukt jest stromy. Dla ciągnika z załadowaną przyczepą to przeszkoda trudna do pokonania. Jasno widać, że nikt z PKP PLK nawet nie pofatygował się tutaj, by sprawdzić, jak faktycznie wygląda sytuacja! -wytykają rolnicy.

DO CYWILIZACJI WPŁAW

Rozżaleni mieszkańcy wystosowali petycję do PKP PLK. Podpisało się pod nią 21 właścicieli gospodarstw, które korzystają z przejazdów. Przypominają w niej, że wsie i gospodarstwa istniały, zanim powstała linia kolejowa, i to kolej utrudniła życie mieszkańcom, a nie na odwrót. "Pożytki z tytułu przebiegu magistrali kolejowej przez nasze miejscowości czerpane są przez właścicieli i operatorów owej magistrali. Jako że tory stanowią dla nas wyłącznie przeszkodę i utrudnienie w prowadzeniu prac polowych oraz docieraniu do domostw, to na Państwa firmie spoczywa obowiązek utrzymania przejazdów i zapewnienia tutejszym mieszkańcom możliwie najmniej uciążliwej komunikacji" - czytamy w petycji. Gospodarze wyśmiewają również jako absurdalny pomysł skierowania ciągników i maszyn rolniczych na wspomniany wiadukt. Wyliczają, iż kombajn zbożowy waży od 7 do 13 t, zaś ograniczenie tonażu łamał będzie nawet mały ciągnik, jeśli doczepi się do niego jakiś sprzęt czy przyczepę. Bez litości obalają argument kolejowej spółki o zwiększeniu bezpieczeństwa w ruchu kolejowym i kołowym. Droga powiatowa już dziś traktowana jest jak łącznik między autostradą A2 a drogą ekspresową S8 - argumentują mieszkańcy. W sezonie prac polowych i żniw ruch zwiększa się o turystów zdążających z różnych stron na baseny termalne w Poddębicach i Uniejowie. Kolej chce zaś zupełnie zakorkować trasę, zmuszając rolników do przejazdów tą samą drogą maszynami rolniczymi. Według gospodarzy to zamieni w piekło życie zarówno rolników, jak i kierowców. Alarmują, iż zamknięcie przejazdów oznacza pogorszenie stanu bezpieczeństwa, bo problemy z dojazdem będą miały również karetki pogotowia i straż pożarna. Po likwidacji przejazdu w Businie kilka gospodarstw zostanie zupełnie pozbawionych komunikacji ze światem.

- Teraz mamy od kilkudziesięciu do 250 m do przejazdu i asfaltowej drogi za nim. Alternatywna droga, wskazywana przez kolej, w rzeczywistości tu nie istnieje - mówi Piotr Kochanowski, właściciel 8-hektarowego gospodarstwa w Businie. - Tuż za moim gospodarstwem ta droga zamienia się w bagno, bo przez drogę i dalej pod torowiskiem przebiega jakiś kanał. Kolej latami nie zajmowała się nim, więc pozarastał i zamienił się w rozlewisko. Dreny ułożone w drodze połamały się i pozapadały. Nawet dobrym ciągnikiem nie da się tędy przejechać. Pytam więc, jak mamy się przeprawiać, wpław czy na pontonach? Jeżeli kolej upiera się przy likwidacji przejazdów, to niech najpierw wybuduje tę alternatywną drogę, bo póki co to ona jest wirtualna i funkcjonuje tylko na kolejowych mapach.

- Tę linię kolejową zbudowano w latach 30. Żyją jeszcze we wsi ludzie, którzy pamiętają, że państwo prosiło właścicieli ziemi o zgodę i obiecało dojazdy do pól. Za PRL na tych przejazdach były szlabany i budki z dróżnikami, a jak dziś dba o nas państwo? - pyta Piotr Kochanowski.

KUKUŁCZE JAJO

We wspomnianych ogłoszeniach PKP PLK czytamy: "PKP PLK S.A. Zakład Linii Kolejowych w Łodzi, zgodnie z art.12 Rozporządzenia Ministra Infrastruktury i Rozwoju w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać skrzyżowania linii kolejowych oraz bocznic z drogami i ich usytuowania z dnia 30.10.2015 r., oraz zgodnie z obowiązującą w Spółce procedurą informuje, że podjął działania mające na celu przekazanie do zarządzania lub likwidację przejazdu kolejowo-drogowego kat. D (…) linii kolejowej nr 131 Chorzów Batory - Tczew w ciągu drogi dojazdowej do pól (w danej miejscowości - dop. red.). Zakład Linii Kolejowych w Łodzi czeka na zgłoszenie się potencjalnego przyszłego użytkownika, który wyrazi zgodę na podpisanie umowy na użytkowanie przejazdu. Ze względu na zapewnienie należytego stopnia bezpieczeństwa przejazd może funkcjonować wyłącznie jako niepubliczny, kategorii "F". W przypadku braku otrzymania zgłoszenia wyrażającego chęć podpisania umowy w ciągu 30 dni od wywieszenia komunikatu, wdrożymy dalszą procedurę, mającą na celu fizyczną likwidację przejazdu".

- Dla wszystkich jest jasne, że kolej chce się pozbyć problemu. Zamiast wydawać pieniądze i inwestować w zabezpieczenia, żeby przejazdy spełniały unijne standardy, woli odpowiedzialność zepchnąć na samorządy lub rolników - uważa sołtys Pudłówka Halina Pawlak. - Wiadomo, że samorządy nie chcą tego "kukułczego jaja", bo zabezpieczenie i utrzymywanie tych przejazdów to duży wydatek, a drogi dojazdowe do pól nie służą wszystkim, ale nielicznym już rolnikom. Gospodarstwa są jednak u nas niewielkie, rolników też nie będzie stać na taki wydatek. To dla nich prawdziwa katastrofa, bo ziemi nie da się nawet sprzedać jako działek budowlanych. Kto kupi działkę bez dojazdu z drogi?

Samorządom pozostaje do wyboru jeszcze jedna możliwość - mogą zaliczyć daną drogę z przejazdem do kategorii dróg publicznych i siłą rzeczy utrzymać status przejazdu w kat. D. Uchwały takie mają jednak nikłe szanse na zdobycie większości głosów. Chodzi przecież o powiększanie sieci dróg i zapewnienie w budżecie środków do ich utrzymania w interesie wąskiej grupy mieszkańców.

Gospodarze z gminy Poddębice mają to szczęście, że samorządy okazały zrozumienie i wsparcie. Póki co usiłują skłonić PKP PLK do zmiany decyzji. Jeśli się to nie uda, obiecały rolnikom rozwiązanie problemów w inny sposób, tak by dojazdy do pól im zapewnić. Rada Powiatu w Poddębicach skierowała do Zakładu Linii Kolejowych w Łodzi pismo, w którym stanowczo sprzeciwia się likwidacji przejazdów i krytykuje dotychczasowe działania kolejowej spółki. Według radnych kolej wybrała wariant najbardziej dotkliwy dla mieszkańców, a do tego nieodwracalny. Powinna zacząć od stworzenia infrastruktury umożliwiającej normalne funkcjonowanie ludziom, a nie od likwidacji przejazdów, b y życie im uprzykrzyć.

PRZEJAZD JAK KAMFORA

Losy przejazdów w gminie Poddębice wciąż się ważą. Mieszkańcy Krzewia pod Krośniewicami swój przejazd przez tory mogą dziś już tylko wspominać.

- Z dnia na dzień zniknął przy okazji modernizacji trasy. Przed 15 laty przyjechali, zdjęli betonowe płyty, a po obu stronach torowiska wykopali głębokie rowy - wspominają Bogdan i Teresa Tomczakowie, właściciele 12-hektarowego gospodarstwa w Krzewiu. - Za torami mamy 3,5 ha użytków. Teraz musimy nadrabiać 4 km, żeby tam dojeżdżać. Musieliśmy zrezygnować z hodowli krów, bo bez przejazdu nie dało się ich już przepędzać na pastwisko. Dowożenie zielonki byłoby zaś nieopłacalne i zbyt czasochłonne.

- Nie było żadnych informacji, żadnych konsultacji. Ówczesny burmistrz był wcześniej naczelnikiem stacji, więc szybko dogadał się z kolejarzami - mówi Wojciech Koczaski, gospodarujący na 20 ha, a przy tym gminny radny. - Ja mam za torami ok. 7 ha i też ponoszę niepotrzebne koszty. Opłacalność nijak ma się jednak do bezpieczeństwa ludzi. W ciągu kilku ostatnich lat życie straciły tu przynajmniej trzy osoby. Wszyscy twierdzili, że przejazd nie będzie nam potrzebny, bo zaraz wybudują obwodnicę Krośniewic i będziemy mieli komfortowy wyjazd we wszystkich kierunkach. Owszem, obwodnica powstała, ale tylko dla samochodów. Na rondo w ciągu drogi krajowej nr 91, które zbudowano przy Krzewiu, nie mogą wejść piesi, matki z wózkami ani rowerzyści. Teoretycznie wszędzie mamy blisko, ale naprawdę zostaliśmy odcięci od świata. Nic dziwnego, że ludzie wciąż przechodzą przez tory tam, gdzie był wcześniej przejazd. Za torami jest droga, którą szybko można przedostać się na krajówkę i przystanek autobusowy. Dla wielu to wciąż jedyna droga do pracy, szkoły, urzędów czy sklepu.

- Ludzie od lat domagają się odtworzenia przejazdu albo budowy chodnika czy kładki dla pieszych na obwodnicy, ale bez skutku - ubolewa Tomasz Walczewski, rolnik z sąsiedniej wsi, radny gminny i wiceprzewodniczący OPZZRiOR województwa łódzkiego. - Temat wielokrotnie był podnoszony na gminnych komisjach i sesjach samorządu. Ani kolej, ani Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych nie są jednak zainteresowane zmianami. Giną ludzie, giną gospodarstwa, lecz nikogo to nie obchodzi. Kolej mogłaby przywrócić przejazd, postawić znaki ostrzegawcze i np. światła alarmujące o nadjeżdżających pociągach. To w dzisiejszych czasach nie jest ani ogromny wydatek, ani żadna inwestycja. Zamiast tego przysyła niemal co dzień patrole sokistów, które polują na mieszkańców przekraczających torowisko. Jak widać, łatwiej jest ludzi karać, niż im pomagać - kwituje Tomasz Walczewski.

LIKWIDACJE MIMO WSZYSTKO

Od października 2015 r. zlikwidowano już 503 niestrzeżone przejazdy kolejowe kategorii D, czyli oznakowane tylko krzyżem św. Andrzeja. Stało się tak mimo sprzeciwów lokalnych samorządów, mimo petycji i protestów mieszkańców, mimo interpelacji poselskich. W sprawie tej pod naciskiem regionów interweniowała również Krajowa Rada Izb Rolniczych. We wszystkich przypadkach weta skutek odniosły mizerny. Ministerstwo Infrastruktury obiecało jedynie, że wszystkie sprawy będą rozpatrywane indywidualnie, a decyzje podejmowane z uwzględnieniem istotnych interesów lokalnych społeczności. Nie zmienia to jednak faktu, że kilka tysięcy innych przejazdów w całej Polsce jest nadal przeznaczonych do zamknięcia. Reakcja resortu dla wielu była zaskoczeniem. Wszak wielu posłów tworzących dzisiejszą większość parlamentarną nie tak dawno krytykowało decyzje poprzedniej koalicji i obiecywało zmianę decyzji po wygranych wyborach.

PKP PLK podkreślają, że wykonują jedynie wytyczne wspomnianego już rozporządzenia Ministra Infrastruktury z października 2015 r. Zgodnie z nim likwidacji podlegają przejazdy, do których prowadzą drogi niepubliczne lub nieposiadające właściciela. Możliwości są wówczas trzy. Samorząd może nadać bezpańskiej drodze status publicznej i przejazd zostanie w kategorii D. Jeśli droga jest prywatna, a znajdzie się właściciel, który podpisze umowę z PLK, przejazd dostanie kategorię F. Właściciel musi go jednak zamykać na kłódkę, bo ponosi odpowiedzialność za bezpieczeństwo. Jeśli nikt umowy z koleją nie zechce zawrzeć, przejazd zniknie, a wzdłuż torów pojawią się rowy. Gmina może stać się również właścicielem przejazdu kategorii F, nie zmieniając statusu drogi. Wówczas sama określi warunki, na jakich mieszkańcy mogą z niego korzystać.

A co jeśli prawdziwym właścicielem przejazdu i drogi jest kolej, ale nie chce za nie odpowiadać? - pytają mieszkańcy gminy Poddębice.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (4)

  • Roberto 2017-11-21 22:20:11
    Bo to "postęp"(postęp) jest
  • strażak 2017-11-21 08:26:48
    Ale co tam, psią pogodę też można zrzucić na dobrą zmianę (jak się nie myśli samodzielnie, tylko przy pomocy niemieckiej TVN).
  • Rolnik z opolskiego 2017-11-21 07:43:46
    Znam przykłady zamykania przejazdów z przed dobrej zmiany
  • marcopolo02 2017-11-21 07:22:15
    dobra zmiana
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.244.248
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!