Specjalista przeanalizował uwarunkowania i wyzwania sektora rolno-żywnościowego w Polsce na tle tendencji światowych. Okazało się, że nie wypadamy źle. W ciągu 7 lat naszego członkostwa w Unii Europejskiej eksport tych produktów zwiększył się z 4,0 do 13,3 mld EUR (3,3-krotnie), a import z 3,6 do 9,8 mld (także 2,8 krotnie). Natomiast nadwyżka wzrosła 3,3-krotnie z 0,4 do 1,5 mld EUR.


- Jeszcze szybciej rozwijała się wymiana handlowa innymi krajami UE. Dostawy żywności z Polski do krajów UE-25 w latach 2003-2011 zwiększyły się o 248 proc. a przywóz do naszego kraju wzrósł o 212 proc. - mówił prof. Kowalski.


Niestety rozwój cen w otoczeniu rynkowym był i jest niekorzystny zarówno dla rolników, jak i przetwórców. Wskaźniki wzrostu cen produktów rolnych i cen żywności były i są niższe od wskaźników inflacji i od dynamiki cen środków produkcji dla rolnictwa.


- Po wejściu Polski do Wspólnoty globalna produkcja rolnictwa w cenach stałych wyniosła ok. 58,5 mld zł i była średnio o 2,5 proc. wyższa niż w latach 2001-2003. W tym okresie produkcja zwierzęca wzrosła o 6,9 proc., a produkcja roślinna obniżyła się o 1,1 proc. Po akcesji nastąpił przede wszystkim duży wzrost dostaw rynkowych mięsa czerwonego i drobiowego oraz przetworów mięsnych. Jest to wynik uprzemysławiania przetwórstwa rolno-spożywczego i jego koncentracji, wymuszonej przez procesy dostosowawcze do standardów unijnych. Działami rolnictwa, które po wejściu do UE wykazują wzrost produkcji, są sektor drobiarski oraz uprawa rzepaku, m.in. ze względu na rosnący popyt na biopaliwa - dodał prof. Andrzej Kowalski.