Najgorsze jest to, że w trakcie prac parlamentarnych zamiast dojść do zbliżenia stanowisk różnice się pogłębiły. Firmy ubezpieczeniowe mają coraz więcej zastrzeżeń do projektu ustawy.
Powód to dopisanie przez Senat do listy szkód objętych obowiązkową polisą takich, które zostały wyrządzone w gospodarstwie przez dzikie zwierzęta np. dziki czy bobry. Firmy ostrzegają przed takim rozwiązaniem, które może wpłynąć na podniesienie wysokości składki. Konrad Rojewski – Polska Izba Ubezpieczeń : - Ponieważ uważamy, że sprawa ta jest uregulowana w prawie łowieckim i powinna być troską Skarbu Państwa.
Pojawił się także problem tzw. karencji, czyli czasu jaki mija od podpisania umowy ubezpieczeniowej, do momentu kiedy wchodzi ona w życie. Posłowie chcą aby następowało to natychmiast, firmy żądają piętnasto lub trzydziesto dniowej karencji.
Wojciech Mojzesowicz - poseł PiS: - Jeśli rolnik, po podpisaniu umowy i zapłaceniu składki miesiąc czasu czeka i patrzy w niebo co się wydarzy to absurdalna sytuacja.
Kontrowersyjna pozostaje także kwestia, którzy rolnicy powinni korzystać z rządowych dopłat do polis. Senatorowie zaproponowali, aby z dotacji były wyłączone największe gospodarstwa.
Marek Zagórski – wiceminister rolnictwa: - Niedobry pomysł bo chodzi o to, żeby największa powierzchnia upraw była ubezpieczona.
Tylko wtedy składka będzie niska. Gdyby z systemu wykluczyć wielkotowarowych rolników, ci mali zostaliby zmuszeni do zapłacenia większych składek. Wciąż nie rozwiązana pozostaje także sprawa udziału budżetu państwa w wypłacie odszkodowań za klęskę suszy. Zdaniem firm ubezpieczeniowych propozycje rządu są niewystarczające. A to grozi tym, że nikt nie będzie chciał rolnikom sprzedawać polis z rządową dotacją. Głosowanie nad ustawą już w piątek.

Źródło: Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!