Te efekty widać dopiero po kilku latach członkostwa Polski w Unii Europejskiej. 1 maja mija właśnie pięć lat od wejścia naszego kraju do Wspólnoty.

Biebrzański Park Narodowy, to największy w Polsce obszar chroniony - niemal 60 tys. ha terenów, z czego około 25,5 tys. ha to jedne z najcenniejszych w Europie bagien. Podmokłe łąki wymagają czynnej ochrony, wykaszania, bo z terenów zarośniętych - np. siewkami drzew - migrują ptaki. A obecność ptaków zapewnia odwiedziny regionu przez turystów i dodatkowe dochody w kwaterach agroturystycznych. Zwłaszcza wiosną ornitolodzy ze świata przyjeżdżają nad Biebrzę, żeby obserwować ptaki i "fotosafari".

Biebrzańskie Bagna jest ostoją dla wielu rzadkich gatunków ptaków wodno-błotnych, wśród nich wodniczki - małego niepozornego ptaszka z wróblowych, na ochronę którego Unia Europejska przeznaczyła z programu Life ponad 5 mln euro. Dostało je Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków m.in. na wykup gruntów pod rezerwaty "wodniczkowe" oraz koszenie łąk. Biebrzański Park Narodowy jest jednym z kilku miejsc, gdzie ten program jest realizowany. Szacuje się, że na jego terenie występuje zdecydowana większość populacji wodniczki w UE.

W ocenie Małgorzaty Górskiej z OTOP (wcześniej WWF - Światowy Fundusz na Rzecz Przyrody) m.in. unijne fundusze przyczyniły się do tego, że nad Biebrzą zaczynają być widoczne efekty przyrodnicze, a ludzie zobaczyli, że na ochronie przyrody można zarabiać pieniądze jednocześnie jej pomagając.

Za koszenie łąk rolnicy mogą dostawać unijne dopłaty rolno- środowiskowe. Dopłaty te można uzyskać za tradycyjne rolnictwo, trzeba jednak spełnić wiele konkretnych warunków. Biebrzański Park Narodowy, jako pionierski w Polsce, rozpoczął w końcu 2008 roku dzierżawy gruntów rolnikom do wykaszania, by mogli ubiegać się o dodatkowe dopłaty z UE. Sam park nie może bowiem takich dopłat dostać. Po przetargu ponad 4 tys. hektarów gruntów wydzierżawili rolnicy, przedsiębiorcy i organizacje pozarządowe, m.in. OTOP. Park planuje wyzierżawienie kolejnych gruntów.

OTOP, który dzierżawi od Biebrzańskiego Parku Narodowego 130 hektarów, jest zainteresowany dzierżawą kolejnych dwustu - powiedział PAP Krzysztof Górski z Towarzystwa. Koszenie prowadzi też na 160 hektarach, które wykupił za unijne pieniądze z programu na rzecz wodniczki. W ramach tego programu ma też dokupić jeszcze być ok. 100 hektarów. Docelowo OTOP chciałby prowadzić zabiegi na 500 hektarach gruntów nad Biebrzą. Teraz za pieniądze z UE kosi także na terenach, które mu wskaże park narodowy.

OTOP chce też świadczyć usługi rolnikom, którzy nie mają odpowiedniego sprzętu do koszenia w trudnym terenie. Dzięki unijnym pieniądzom kupił bowiem ratraki i zaadoptował je na kosiarki, doskonale sprawdzające się w grząskim terenie. Koszą łąki, a dzięki temu, że są pojazdami na gąsienicach - nie niszczą darni.

Pionierem w "transformacji" ratraka w kosiarkę jest rolnik i przedsiębiorca Mariusz Grunwald z Trzciannego. Dzierżawi on od Biebrzańskiego Parku Narodowego 850 hektarów bagiennych łąk, które wykasza. Przygotował wniosek o unijne dopłaty rolno-środowiskowe, z których do tej pory nie korzystał, bo nie miał łąk w dzierżawie ani własnych gruntów. Szacuje, że za każdy hektar dostanie około 1,2 tys. zł. Jak powiedział PAP, możliwości są zachęcające, ale by interes się opłacał trzeba mieć znaczną powierzchnię do koszenia i najpierw zainwestować w specyficzne kosiarki. Tymczasem - podkreślił - nie każdego rolnika na to stać.

Jednak - jak ocenia Górski - dzięki pomocy UE czynna ochrona przyrody biebrzańskiej nabrała skali i tempa. OTOP w maju chce przeprowadzić akcję promocyjną związaną z unijnymi dopłatami.

OTOP stara się teraz o pieniądze z UE na budowę brykieciarni z biomasy pozyskanej z koszenia. Już złożono wniosek do programu Life. "Dzięki programom rolno-środowiskowym jest szansa, żeby zainwestować. Może powstanie tu jakiś zakład, który będzie mógł dać pracę ludziom i sprzedawać towar" - przewiduje Górski.

W ocenie Biebrzańskiego Parku Narodowego (BPN) zainteresowanie pozyskiwaniem pieniędzy z UE z programów rolno-środowiskowych jest bardzo duże. "Ale i potrzeba czynnej ochrony parku również jest duża. Obszar BPN jest obszarem trudnym do gospodarowania. Na pewno zachętą są dodatkowe dopłaty rolno-środowiskowe za realizowane pakiety na obszarze Natura 2000. Zniechęcają niestety procedury przyznawania dopłat i zmieniające się wciąż przepisy prawne dotyczące zasad funkcjonowania programu rolno-środowiskowego" - powiedziała PAP kierownik działu ochrony przyrody w BPN Iwona Wroceńska.

Z danych parku (na podstawie opiniowanych dokumentów) wynika, że 385 rolników znad Biebrzy korzystało w latach 2004-2006 z dopłat rolno-środowiskowych na obszarze ponad 2,1 tys. hektarów. Ilu rolników złoży wnioski do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa teraz (można je składać do 15 maja do Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich) jeszcze nie wiadomo.

"UE wspiera przyrodę na obszarach objętych siecią ochrony Natura 2000. Dolina Biebrzy została włączona do tej sieci, czyli jest od specjalną ochroną UE" - powiedział PAP Lars Lachmann, koordynator projektu Life Wodniczka. Podkreśla, że dzięki projektowi Life, część rolników nad Biebrzą zarobiła sprzedając swoje grunty pod rezerwaty wodniczkowe. z myślą o wodniczce powstały też programy rolno-środowiskowe dla tych terenów. Nad Biebrzą na program wodniczkowy z programu Life zostanie wydanych około 2 mln euro - poinformował Lachmann.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!