- Dopóki mamy sytuację zwyżkową, politycy nie chcą się interesować cenami interwencyjnymi - wyjaśnił Marek Sawicki. - Światowemu rynkowi zbóż potrzebne są dwa instrumenty. Jeden to bezpieczne zapasy w wysokości 10 proc. potrzeb konsumpcyjnych. Drugi mechanizm powinien ograniczać spekulację: to obowiązek dostarczania produktu. Wtedy wiemy, że kupujący jest autentycznym uczestnikiem rynku. W Grupie E-20 również wnosiłem o rozważenie możliwości obowiązku zakupu. Dzisiaj politycy nie są zainteresowani podwyższaniem ceny interwencyjnej, pewnie jak zdarzy się kolejny rok urodzaju i ceny spadnę poniżej 110 euro i zrobi się panika na rynkach, wtedy politycy będą wracać po rozum do głowy i do propozycji zmiany ceny interwencyjnej.


Zwiększenie kwot produkcji cukru to wynik tego, że produkcja w UE nie pokrywa zapotrzebowania i UE stała się importerem tego towaru. Polski wniosek zawiera propozycję podwyższenia kwot produkcji cukru w Unii Europejskiej od roku gospodarczego 20111/2012 jednorazowo o 15 proc. lub stopniowo po 5 proc. przez kolejne trzy lata.
- Polski wniosek wzbudził zainteresowanie wszystkich państw członkowskich, nawet tych, które w wyniku reformy zrezygnowały całkowicie z produkcji cukru - mówi Marek Sawicki. - Takich państw jest pięć. Dzisiaj nie możemy jeszcze powiedzieć, co wydarzy się od roku 2014: czy zostaną utrzymane kwoty.
Minister Sawicki liczy na to, że pozycja Polski na unijnym rynku cukru jest wystarczająco silna, aby nasze postulaty były potraktowane poważnie.