Tomasz Lis, rzecznik zakładów, podkreśla, że teraz wszystko zależy przede wszystkim od decyzji PKO BP, głównego wierzyciela zakładów w Bodaczowie. Dwa pozostałe banki, które są wierzycielami wyraziły chęć współpracy z inwestorem strategicznym na zaproponowanych warunkach.

- Jeszcze nie wiemy kiedy dokładnie PKO BP podejmie decyzję i ewentualnie podpiszę umowę w sprawie ZT w Bodaczowie - informuje Tomasz Lis. 

Zakładom może grozić upadłość; firma rozważa takie rozwiązanie. Może to nastąpić wtedy, gdy strategiczny inwestor, którym jest międzynarodowy koncern Glencore nie podpisze umów dotyczących obecnych wierzytelności zakładów na proponowanych przez siebie warunkach.

Obecnie ZT w Bodaczowie czekają również na decyzję UOKiK w sprawie ewentualnego przejęcia zakładów. - Decyzję mamy otrzymać w połowie października. Jest to jednak formalność, gdyż to przejęcie nie będzie miało wpływu na zagrożenie zasad uczciwej konkurencji na rynku - dodaje rzecznik ZT w Bodaczowie. 

Przypomnijmy, że ZT w Bodaczowie wypłaciły rolnikom dopiero 27 proc. zaległych należności za zakontraktowany rzepak. Początkowo miały one zostać wypłacone w całości do końca września. Jak widać negocjacje w sprawie nadal trwają.