Jak poinformowała Aneta Szpaderska, rzecznik olsztyńskiego magistratu, w ramach akcji "Zima" prezydent miasta upoważnił swoje służby do interweniowania na prywatnych posesjach i w mieszkaniach osób, podejrzewanych o spalanie śmieci w piecach. W ocenie ratusza, takie działania umożliwia samorządom ustawa o ochronie środowiska.

Od kilku dni trójki kontrolerów - złożone ze strażnika miejskiego oraz urzędników wydziału ochrony środowiska i zarządzania kryzysowego - odwiedzają prywatne posesje. Sprawdzają, czym mieszkańcy palą w piecach i czy właściciel domu ma podpisaną umowę na wywóz śmieci.

Lista posesji do kontroli tworzona jest na podstawie telefonicznych zgłoszeń od sąsiadów, skarżących się na smród i gryzący dym z komina. Od początku tygodnia skontrolowano kilkadziesiąt takich miejsc, głównie na osiedlach domów jednorodzinnych. Kontrole mają trwać do końca sezonu grzewczego.

Zastępca komendanta straży miejskiej Jarosław Lipiński powiedział, że dotychczasowe działania nie wykazały przypadków palenia śmieci. Wystawiono natomiast kilka mandatów za brak kontenerów lub umowy na wywóz nieczystości.

Według Lipińskiego, sprawdzanie posesji odbywa się w "formie wizualnej". Kontrolerzy patrzą, czy przy piecu składowany jest węgiel i drewno, czy odpady, których palić nie wolno.

 - Strażnicy rozpytują też właściciela posesji na temat wywozu i segregacji śmieci - powiedział Lipiński. Jak dodał, dotychczas nie było potrzeby pobierania próbek popiołu do badań.

Straż miejska informuje, że za nielegalne spalanie odpadów grozi mandat do 500 zł, a jeśli sprawa trafi do sądu - nawet 5 tys. zł grzywny.

Domowe piece i kotły grzewcze opalane najgorszymi gatunkami węgla, lub - co gorsze - odpadami są  obecnie głównym źródłem zanieczyszczeń.   Jak zaznaczył w przesłanym mediom komunikacie szef wydziału ochrony środowiska Urzędu Marszałkowskiego Woj. Śląskiego Jerzy Ziora, jeszcze niedawno za zanieczyszczenie powietrza obwiniano głównie przemysł i energetykę, ale - wraz z zaostrzaniem obowiązujących te branże przepisów środowiskowych - sytuacja zmieniła się. Powodujące przekroczenie dopuszczalnych norm zanieczyszczenia płyną dziś przede wszystkim ze zwykłych domowych kominów.

- Gdy do tego dochodzą niesprzyjające warunki pogodowe, towarzyszy temu wiatr, mamy do czynienia z poważnym problemem. Taka sytuacja nie jest obojętna dla zdrowia i nieprzypadkowo w strefach największych przekroczeń jest najwięcej chorób układu oddechowego - wskazał Ziora.