Oznacza to, że niemal 30 tysięcy mieszkańców, którzy do tej pory otrzymywali jedzenie z Banku, teraz już na taką pomoc nie mogą liczyć. Janusz Szczęśniewski, prezes ŚBŻ, tłumaczy, że innego wyjścia nie było - po prostu w Banku zaczyna brakować żywności. To efekt opóźnienia w realizacji unijnego programu PEAD.

Nowe dostawy jedzenia nadejdą dopiero w drugim półroczu, więc póki co trzeba rozdzielać rezerwy. Tych jednak starczy nie dla 40 tysięcy osób, jak do tej pory, lecz zaledwie dla ok. 12 tysięcy potrzebujących (i to jedynie przez kwartał). Przy ich wyborze zaś obowiązywała zasada "kto pierwszy, ten lepszy" - podkreśla "Dziennik Zachodni".

Podobał się artykuł? Podziel się!