Pikietę zorganizowano, gdy przed sądem odbywała się rozprawa przeciwko Krzysztofowi Ch. z gminy Gruta, obwinionemu m.in. o utrudnianie ruchu samochodów w czasie protestu w Grudziądzu. Rolnik wcześniej nie przyjął mandatu w wysokości 600 zł, więc policja skierowała sprawę do sądu. Rozprawa nie zakończyła się wydaniem wyroku, a proces został odroczony do 26 listopada.


Zdaniem uczestniczącego w pikiecie przewodniczącego Samoobrony Lecha Kuropatwińskiego do rozprawy nie powinno w ogóle dojść. - Chce się ukarać rolnika, który protestował w dobrej wierze. To jest żenujące, że ktoś takie oskarżenie wniósł - powiedział lider Samoobrony.

Rozprawy przeciwko innym uczestnikom blokad w Grudziądzu wyznaczono na listopad.

Rolnicy protestowali 1 i 2 sierpnia przeciwko niskim cenom skupu zbóż i rzepaku, a także importowi rzepaku z Ukrainy. Rolnicy przyjechali do Grudziądza ponad 60 ciągnikami pod starostwo i wzięli udział w zgromadzeniu, po którym blokowali ruch samochodów.

Pierwszego dnia przechodzili przez przejścia dla pieszych na ul. Piłsudskiego (droga nr 55) i ul. Gdyńskiej przy wjeździe na most przez Wisłę (droga nr 16), a drugiego dnia pojechali ciągnikami przez most i przez prawie godzinę blokowali skrzyżowanie dróg nr 16 i 91 w Dolnej Grupie k. Grudziądza.

Z protestującymi rolnikami 2 sierpnia w Grudziądzu spotkał się wiceminister rolnictwa Tadeusz Nalewajk, który tłumaczył, że nie ma możliwości zagwarantowania cen skup i zakazania importu. Następnego dnia rolnicy petycję ze swoimi postulatami wręczyli goszczącemu w mieście prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu.

Grudziądzka policja do sądu skierowała wnioski o ukaranie 15 rolników, którzy odmówili przyjęcia mandatów karnych za tamowanie i utrudnianie ruchu.