Koncerny paliwowe co roku muszą wprowadzić na rynek określoną ilość biopaliw. W tym roku Narodowy Cel Wskaźnikowy wynosi 5,75 proc. licząc według wartości opałowej. W praktyce oznacza to, że 6 proc. domieszkę bio dla diesla oraz prawie 9 proc. dla benzyny. Tymczasem tzw. ustawy jakościowe pozwalają dodawać maksymalnie 5 proc. biokompentów. Aby zrealizować NCW trzeba więc sprzedawać coś jeszcze. To coś to paliwo B-100, czyli czysty ester. Niestety z powodu mrozów sprzedaż tego paliwa praktycznie całkowicie zamarła.

B-100 jest to praktycznie czysty ester W związku z tym jego właściwości chodzi o lepkość jak i gęstość spadają wraz ze spadkiem temperatury. Im niższa temperatura tym wyższa gęstość i lepkość tego biopaliwa. A B-100 nie powinno się stosować poniżej 10 stopni Celsjusza. – mówi Krzysztof Romaniuk z Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.  

Paliwo jest wciąż dostępne, ale przy niskich temperaturach mogą się pojawić kłopoty. Kierowcy mogą mieć problemy z przetransportowaniem go ze zbiornika samochodu do silnika. Pompa paliwowa po prostu pracuje w bardzo trudnych warunkach w związku z czym mogą zachodzić problemy zarówno z rozruchem jak i normalna pracą silnika – kontynuuje ekspert z POPiHN.

A dla koncernów paliwowych oznacza to, że pierwsze dwa miesiące dla sprzedaży biopaliw są stracone. A program realizacji jest tak napięty, że praktycznie musimy sprzedać dwukrotnie więcej niż rok temu. Chodzi o 250 tysięcy metrów sześciennych. W związki z tym każdy dzień kiedy te biopaliwo nie jest sprzedawane skutkuje tym, że w następnych miesiącach trzeba będzie go sprzedać o wiele więcej – podsumowuje Krzysztof Romaniuk.  

źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!