W pikiecie wzięli udział m.in. mieszkańcy gmin Grodków czy Kluczbork. Wspierali ich posłowie PiS Anna Zalewska i Sławomir Kłosowski. Pikietujący przyszli pod urząd z transparentami, na których napisali np. "Zdrowie ważniejsze niż kasa", "Nasze życie i spokój za wiatraki" czy "Precz z wiatrakami od naszych domostw".

Waldemar Kwiatkowski ze Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Polskiej Młodoszowice w gminie Grodków, które było inicjatorem protestu, zapewniał że pikietujący nie są przeciwnikami energetyki wiatrowej. - My chcemy po prostu zdrowych zasad: rzetelnych konsultacji społecznych w sprawie lokowania farm wiatrowych, a dla mieszkańców - nawet jeśli się zgodzą na wiatraki - prawa wpływu na to, w jakiej odległości staną one od ich domostw - tłumaczył.

Poseł Zalewska z PiS mówiła, że jeśli trzeba produkować energię odnawialną i stawiać elektrownie wiatrowe, to niech stają one w takiej odległości "by nie przeszkadzać w życiu człowieka". Przekonywała, że "jest wiele takich gmin, w których mieszkańcy dowiadują się, że obok ich domów będą stały wiatraki, dopiero wtedy gdy wjeżdżają maszyny i kiedy są już pozwolenia na budowę". Zaapelowała też do wojewody opolskiego, by nie opiniował pozytywnie uchwał dotyczących planowania i zagospodarowania przestrzennego uwzględniających fermy wiatrowe, przyjętych np. ze złamaniem zasad dotyczących udziału społeczeństwa w procedurach.

Dodała, że opolska pikieta może być pierwszą z całej serii, bo jedno z krajowych stowarzyszeń wspierających protestujących przeciw elektrowniom wiatrowym planuje, by podobne akcje odbyły się w całej Polsce.

Poseł Zalewskiej wtórował poseł Kłosowski mówiąc o "bezmyślnym lokowaniu wiatraków" w regionie oraz "systemie prawnym sprzyjającym farmom wiatrowym". - Nie może dochodzić do takiej +samowoli wiatrakowej+, jaka obecnie ma miejsce w wielu gminach, bo szkodzi ona zdrowiu i życiu, powoduje obniżenie wartości nieruchomości - przekonywał. Kłosowski zaznaczył, że nie może być tak, że wiatraki lokowane są 300 czy 600 metrów od domu.

O niekorzystnym wpływie turbin wiatrowych na zdrowie mówiła też na środowej pikiecie lekarka z Grodkowa Ewa Raczyńska, która - jak zaznaczyła - zainteresowała się tematem, bo sama będzie wkrótce mieszkać w bliskiej odległości od nich. Jej zdaniem wiatraki mogą powodować m.in. zaburzenia koncentracji, snu, obniżenie nastroju powodujące nawet depresję czy agresję.