W części kościelno-liturgicznej biskup kaliski Stanisław Napierała mówił o zróżnicowaniu dzisiejszej polskiej wsi, dopłatach unijnych dla rolnictwa i o ziemi, która jest dziś "polską racją stanu".

- Polska wieś jest dziś bardzo zróżnicowana. Są na wsi gospodarstwa o wielkim areale ziemi i niewielkie. Z tego powodu zróżnicowany jest też park maszynowy tych gospodarstw. Można spotkać bardzo nowoczesne maszyny rolnicze, ale zdecydowana większość gospodarstw musi zadowolić się starymi urządzeniami. Są rolnicy dobrze sytuowani i tacy, którym trudno związać koniec z końcem - ubolewał biskup.

Zdaniem duchownego jest wiele przyczyn tego zróżnicowania. Jedną z nich jest sprzedaż po wysokich cenach działek pod budowę, szczególnie na atrakcyjnych terenach oraz możliwość pozyskiwania subwencji na inwestycje, które wymagają własnego, dość znacznego wkładu.

- Polska wieś dziś to nie tylko rolnictwo, ale także pożądane miejsce zamieszkania ludzi z miasta. Wielu ludzi chce pracować w mieście, ale mieszkać na wsi - zauważył duchowny.

Napierała skrytykował też wysokość dopłat unijnych, które otrzymują rolnicy. Mówił, że potrzebna jest pomoc, by dopłaty zostały wyrównane, bo polscy rolnicy otrzymują o wiele mniej od ich zachodnich kolegów.

- Polscy rolnicy są w UE dyskryminowani. Potrzebne jest mocne stanowisko rządu w tej sprawie - podkreślił.

Zdaniem biskupa, na kupno polskiej ziemi mają ochotę zwłaszcza Niemcy, którzy posiadają ogromny kapitał, i którym z pewnością będą pomagać własne banki. Warunki sprzedaży ziemi od 2014 r. obcokrajowcom są według Napierały bardzo niekorzystne dla Polski.

- Stajecie przed niezwykle trudnym zadaniem utrzymania w posiadaniu waszej ziemi, które ostatecznie jest obroną Polski przed utratą niepodległości na rzecz obcych. Trzeba heroizmu, żeby taką presję wytrzymać - mówił do rolników.

W diecezjalnym dziękczynieniu diecezji kaliskiej za żniwa uczestniczyli parlamentarzyści, samorządowcy z województwa i wszystkich powiatów regionu. Obecny był też minister rolnictwa Stanisław Kalemba.