Podczas wspólnej konferencji prasowej z szefem klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, Tomaszem Tomczykiewiczem, minister przekonywała, że aby uzyskać takie środki, potrzebne są dobrze i kompetentnie prowadzone negocjacje na forum unijnym. Wyraziła przekonanie, że Polska wywalczy takie środki.

- Polska jest bardzo dobrze postrzegana w Europie. Ludzie, którzy obecnie reprezentują nas w tych negocjacjach są wiarygodni dla Komisji Europejskiej; Komisja im ufa; wie, że dobrze sobie radzimy z wykorzystaniem unijnych środków. To ludzie sprawdzeni i przygotowani, dobrze spełniający swoje zadanie - przekonywała Bieńkowska.

Minister przyznała, że negocjacje dotyczące przyszłego budżetu (jego projekt powinien być gotowy w końcu 2012 r.) będą trudniejsze niż te prowadzone osiem lat temu, a dotyczące obecnego budżetu. Powodem jest gorsza niż wówczas sytuacja gospodarcza w Europie. Bieńkowska jest jednak przekonana, że Polsce uda się wywalczyć większe środki.

Szef klubu PO, Tomasz Tomczykiewicz, przekonywał, że ludzie związani z rządem Platformy, którzy będą uczestniczyć w tych negocjacjach, to osoby kompetentne i świetnie przygotowane. Jak mówił, takich osób brak w Prawie i Sprawiedliwości. - Macierewicz, Kempa, Fotyga - czy to te osoby będą negocjować w imieniu Polski? - pytał Tomczykiewicz.

Podczas niedzielnej konferencji zatytułowanej "Wywalczymy więcej pieniędzy z UE" Platforma przedstawiła hasło wyborcze: "Więcej z Unii na miejsca pracy". Jak mówiła minister Bieńkowska, z przyszłego budżetu Unii Polska powinna otrzymać środki zarówno na infrastrukturę i miejsca pracy, jak i na wyższe uczelnie, kulturę, rewitalizację miast oraz edukację i wspieranie kapitału ludzkiego.

Z danych resoru rozwoju regionalnego wynika, że Polska jest liderem w UE pod względem wielkości wykorzystania unijnych funduszy. Na Polskę przypada 22 proc. wszystkich unijnych środków wypłaconych dotąd państwom członkowskim przez Komisję Europejską w ramach funduszy przeznaczonych na lata 2007-13.

Komisja wypłaciła dotąd państwom członkowskim w sumie 96,2 mld euro, z czego blisko 21 mld euro - Polsce. Na kolejnych miejscach plasują się Hiszpania i Niemcy, które uzyskały z KE kwoty ponaddwukrotnie mniejsze - odpowiednio 10,3 i 9,08 mld euro.

Środki przekazane dotychczas Polsce to 32 proc. alokacji zaprogramowanej dla Polski w ramach unijnej perspektywy finansowej 2007-13. Średni poziom płatności z KE dla państwa członkowskiego w stosunku do jego alokacji wynosił w sierpniu tego roku 28 proc.