Oskarżony Andrzej S. nie przyznał się do popełnienia tego przestępstwa. Prokuratura zarzuciła mu, że w kwietniu i czerwcu 2008 roku, jako funkcjonariusz publiczny dwa razy przekroczył uprawnienia "w zakresie nadzoru nad prawidłowym przebiegiem rekrutacji, zgodnym z zasadami otwartości i konkurencyjności przyjętymi w ustawie o Agencji Rynku Rolnego i organizacji rynków rolnych".

S. był jednym z "bohaterów" prowokacji dziennikarzy programu TVN "Teraz my", którzy jesienią 2008 r. pokazali, że w bydgoskim i białostockim oddziale ARR można załatwić pracę, powołując się w rozmowie telefonicznej na znajomości w resorcie rolnictwa.

W jego ocenie, cała sprawa, łącznie z dziennikarską prowokacją, była "ukierunkowana" na jego zdyskredytowanie i odwołanie go ze stanowiska. W Agencji już nie pracuje. Pokrzywdzonymi w tej sprawie były osoby, które brały udział w owych konkursach, ale pracy nie dostały, a także Agencja Rynku Rolnego.

Podobał się artykuł? Podziel się!