Chodzi o tzw. sprzedaż bezpośrednią, czyli możliwość sprzedawania bez podatku przez rolników i członków ich rodzin produktów żywnościowych wytworzonych z własnych surowców, np. dżemów, kompotów, serów, kiełbasy czy pieczywa. Obecnie w świetle prawa rolnik nie może takich produktów sprzedawać. Intencją autorów projektu była chęć aktywizacji mieszkańców wsi i zwiększanie przychodów rodzin wiejskich. Jednak w opinii wielu posłów kwota zwolnienia z podatku do 7 tys. zł rocznie jest zbyt niska. Ministerstwo Finansów było przeciwne zwiększeniu kwoty nieopodatkowanych przychodów.

Projekt zmian w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych i w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej został przygotowany przez senatorów w połowie 2013 r. I czytanie propozycji w Sejmie odbyło się we wrześniu 2013 r. W grudniu 2013 r. projekt trafił do II czytania, podczas którego zgłoszono poprawki. Projekt trafił ponownie do komisji finansów i rolnictwa, gdzie przygotowano poprawione sprawozdanie.

Jak mówił w środę w Sejmie poseł sprawozdawca Jacek Brzezinka (PO), połączone komisje nie wprowadziły poprawek merytorycznych. Dodał, że nie uwzględniono poprawek zgłoszonych podczas II czytania projektu w grudniu 2013 r. Chodziło o możliwość sprzedaży produktów z gospodarstwa dla wszystkich osób (także prawnych), jak i rozszerzenie miejsc sprzedaży. Zaproponowano też podniesienie limitu zwolnienia podatkowego rolników do 10-krotności kwoty wolnej od podatku (ponad 30 tys. zł).

Komisje utrzymały kwotę zwolnienia od podatku (7 tys. zł) uznając, że zwiększenie limitu lub rozszerzenie kręgu odbiorców żywności może prowadzić do sytuacji, w której rolnicy będą w sposób nieuzasadniony uprzywilejowani w stosunku do osób, które prowadzą produkcję i sprzedaż produktów przetworzonych" - argumentował Brzezinka.

Poseł Zbigniew Konwiński (PO) zaproponował poprawki do projektu, zmieniające sposób opodatkowania sprzedaży bezpośredniej. Miałby to być 2 proc. podatek od sprzedaży do kwoty 150 tys. euro rocznie. Warunkiem byłoby prowadzenie ewidencji sprzedaży. Natomiast producenci rolni prowadzący tzw. działy specjalne i mający przychód do wysokości 1,2 mln euro rocznie musieliby prowadzić księgi podatkowe.

Krzysztof Borkowski (PSL) zaproponował zwiększenie kwoty, do której rolnik nie musiałby płacić podatku - miałaby to być 12-krotność najniższej średniej krajowej płacy, co w tej chwili sytuowałoby przychód zwolniony od podatku na poziomie 21 tys. zł. Powyżej tej kwoty przychód byłby opodatkowany 2 proc. podatkiem ryczałtowym.

Również PiS opowiedziało się za zwiększeniem kwoty wolnej od podatku ze sprzedaży produktów rolnych. Jak przekonywał Henryk Kowalczyk (PiS), dochód ze sprzedaży żywności wynosi 5-10 proc. przychodu, więc kwota wolna od podatku powinna być taka sama jak dla innych podatników (ponad 3 tys. rocznie). Oznacza to, przychody powinny być zwolnione do kwoty ok. 30 tys. zł - wyjaśnił poseł.

Poprawka Klubu Prawicy pozwoliłaby rolnikom sprzedawać swoje produkty także w sklepach i w restauracjach - tymczasem senacki projekt przewiduje sprzedaż tylko we własnym gospodarstwie lub na targowisku.

Na posiedzeniu komisji rolnictwa oraz finansów, które odbyło się wieczorem, posłowie odrzucili poprawki PSL, PiS i KP. Komisje poparły poprawki klubu PO. Posłowie zwracali uwagę, że poprawka PO dotycząca rolników prowadzących tzw. działy specjalne (np. zajmujący się produkcją pieczarek) wychodzi "poza materię ustawy". Do tej pory przychody z takiej produkcji są określane szacunkowo, natomiast uchwalenie tego przepisu zobowiąże tę grupę rolników do prowadzenia księgi podatkowej.

Głosowanie projektu wraz z poprawkami przewidziane jest w bloku głosowań w czwartek. Nowe przepisy mają wejść od 1 stycznia 2016 r.

Podobał się artykuł? Podziel się!