Pierwsze w Polsce od stu lat miodobranie z barci odbyło się we wtorek w lasach Spalskiego Parku Krajobrazowego (Łódzkie).

Specjalnie wyszkoleni bartnicy zebrali z jednej barci ok. 3 kg miodu. Tym samym zakończyła się trwająca od trzech lat realizacja projektu przywracania tej starej metody wytwarzania miodu w naszym kraju. Pomysłodawcą i realizatorem projektu jest międzynarodowa organizacja ekologiczna WWF.

Bartnictwo polega na hodowli pszczół w specjalnie wydrążonych dziuplach drzew, czyli barciach. W Polsce było ono najbardziej popularne w XVI i XVII wieku. Bartnictwo było wtedy zawodem zorganizowanym w cechy. Bartnicy posiadali własne sądownictwo, zwyczaje i wiele przywilejów.

Według twórcy projektu, Przemysława Nawrockiego z WWF Polska, zwyczaj ten zniknął całkowicie w naszym kraju sto lat temu.

"Postanowiliśmy więc przywrócić ten dawny zwyczaj. Nauczycieli, którzy mogliby nam w tym pomóc, znaleźliśmy na Uralu, gdzie ta tradycja jest nadal żywa" - mówił Nawrocki.

Przed rokiem do Polski - na zaproszenie WWF - przyjechał z Baszkirii bartnik w siódmym pokoleniu, Ahtyam Isanamanow. To właśnie on pokazał Polakom, jak zakładać barcie, z których po roku czasu można było zebrać pierwszy miód. Takie barcie powstały nie tylko w spalskich lasach, ale także w Puszczy Świętokrzyskiej i na Podlasiu. W sumie jest ich 20.

Polscy bartnicy pojechali do Baszkirii, gdzie zobaczyli, jak dbać o wydrążoną już barć. Nauczyli się też nie tylko, jak wybierać drzewo na barć, ale także jak bezpiecznie się na nie wspinać, jak zwabiać pszczoły i wybierać miód.

Jak powiedział PAP jeden z wyszkolonych bartników, na "leśne ule" najlepiej nadają się stare, ponad stuletnie drzewa - sosna, jodła lub dąb. Na wysokości 3-4 metrów drąży się otwory, w których zamieszkują pszczoły. Zabezpiecza się je odpowiednio zarówno przed mrozem, jak i naturalnymi wrogami pszczół - kunami, dzięciołami i niedźwiedziami.

Miód zbiera się dwa razy w roku. Z jednej barci można uzyskać 25 kg miodu. Miód nie jest odwirowywany. Wosk z plastra, miód i pyłek zebrane przez pszczoły są mieszane razem w naczyniu wykonanym z lipowego drewna. Dzięki temu inaczej wygląda, pachnie i smakuje niż zwykły miód. W Rosji kilogram takiego miodu kosztuje 150 euro.

Według Nawrockiego, projekt przywracania bartnictwa w Polsce jest nie tylko szansą na powrót dawnej tradycji, ale także sprzyja ochronie starych drzew. Barcie okazać się też mogą turystyczną atrakcją.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!