PRZEGLĄD PRASY: Mięso skażone włosieniem (najpierw u dwóch dzików, potem u prosiaka zabitego na świąteczny stół) wykryli weterynarze na terenie gminy Nowa Dęba. - Tylko dzięki rozwadze rolnika nie doszło do spożycia tego mięsa i przedostania się pasożyta do organizmu człowieka - mówi Tadeusz Sech, powiatowy lekarz weterynarii w Tarnobrzegu - pisze Anna Morwaiec.

Nosicielami pasożytów są szczury, a tych ostatnio jest bardzo dużo. - Apeluję do wszystkich rolników planujących Ubój o wezwanie weterynarza, który przeprowadzi natychmiast i na miejscu badanie (tylko 11 zł plus koszt dojazdu) - mówi Sech. - To pozwoli na uniknięcie spożycia skażonego mięsa, którego skutki mogą być tragiczne.

Lekarze weterynarii mówią, że nie ma problemów z dużymi ubojniami, tam mięso jest bezpieczne. Gorzej jest w małych gospodarstwach, gdzie świniaka bije się na święta czy z okazji wesela. Ustawa co prawda nakłada na rolnika obowiązek badań, ale mało kto przestrzega przepisu, który jest trudny do egzekwowania.

Człowiek zaraża się włośnicą, spożywając surową lub niedogotowaną, zakażoną nicieniami lub ich larwami wieprzowinę lub dziczyznę, a także spożywając wędliny wędzone w zbyt niskiej temperaturze. Charakterystyczne objawy włośnicy to: bóle mięśni, po kilku dniach wysoka gorączka z dreszczami, nudności, wymioty, biegunki, osłabienie, niekiedy wysypka na skórze. Możliwe powikłania włośnicy to: zapalenie oskrzeli i płuc, zapalenie mięśnia sercowego lub uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego(...).

Źródło: Super Nowości

Podobał się artykuł? Podziel się!