Ledwie piłkarze zejdą z boiska do szatni na przerwę, na ekranie pojawia się nobliwa twarz ministra Sawickiego, która z całej głębi intelektualnego zachwytu zachwala panujący w Polsce dobrostan chłopów – napisał Wojciechowski. - Wieś rośnie w siłę, a rolnikom żyje się dostatniej, a wszystko dzięki funduszom unijnym, szczodrobliwie rozdzielanym przez dobroczyńcę wsi i całej Polski, Jego Ekscelencję Ministra Marka Sawickiego z PSL.

Wojciechowski podkreślił, że spot pokazywany jest w najdroższym czasie telewizyjnym, nie trafia do osób zainteresowanych rolnictwem, nie służy wcale promocji PROW, ale ministra:

Tę pochwałę życia wiejskiego Sawicki uznał za stosowne obwieścić urbi et orbi w przerwach meczów EURO, przy największej w dziejach widowni i najdroższych w historii kosztach reklamy.

To dobry pomysł, jak bowiem powszechnie wiadomo, rolnicy dostają z Unii tak wielkie góry pieniędzy, że nie są ich w stanie przyswoić, dlatego trzeba te fundusze zareklamować w najdroższym czasie reklamowym, wśród szczególnie zainteresowanych funduszami rolnymi kibiców piłki nożnej.

A przy okazji lansuje się gwiazda Ministra Sawickiego, którego w telewizji więcej niż Lewandowskiego, Tytonia i Smudy razem wziętych.

Jednocześnie nie mówi się o kłopotach polskich plantatorów tytoniu i stratach przez nich poniesionych:

Sorry... o Tytoniu przy Sawickim ciszej. Tak się składa, że Pan Minister zmarnował niestety kilkaset milionów złotych, przeznaczonych z Unii na wsparcie polskich rolników plantatorów tytoniu. W domu wisielca nie mówi się o sznurze, analogicznie w domu Ministra Sawickiego nie należy wspominać o Tytoniu.

Janusz Wojciechowski stwierdza, że pieniądze przeznaczone na spot mogłyby posłużyć rolnikom, a nie ministrowi:

Najważniejsze, że nowa telewizyjna a gwiazda EURO uświadomiła nam, że na wsi panuje dobrobyt.

I panowałby może jeszcze większy, gdyby Unia przeznaczyła dla rolników także te część swoich funduszy, którą obecnie przeznacza na lans Sawickiego - podsumowuje Wojciechowski.