PRZEGLĄD PRASY: W Toruniu spotkali się hodowcy ryb, rybacy śródlądowi i wędkarze z całego kraju. Rozmawiali o kłusownikach, zwierzętach prawnie chronionych, które wyrządzają ogromne szkody w hodowlanych stawach, wymagającej radykalnych zmian ustawie o rybołówstwie.

- Oczywiście jeśli społeczeństwo nie pozwala tknąć bobra, bielika czy kormorana, to niech tak będzie. Tylko dlaczego skutki tego mają ponosić jedynie hodowcy ryb? – pytał hodowca ze Słupska.

- Nasze prawo jest ułomne, ale na początek przestrzegajmy je takim, jakie jest - apelował prof. Ryszard Bartel z Instytutu Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie, pracujący od wielu lat nad przywróceniem do naszych wód ryb łososiowatych.

- Walka ze zawodowymi kłusownikami przypomina wojnę w Czeczenii. W użyciu są paralizatory, kusze, noże - opowiadali rybacy.

Jeden z najczęściej powtarzanych postulatów dotyczył wprowadzenia ograniczeń w sprzedaży sprzętu do połowu ryb.

Wiceminister Kazimierz Plocke zapowiedział, że w tym roku wprowadzone zostaną gruntowne zmiany do ustaw o rybactwie. Obiecał, że nie zostanie rozwiązana Państwowa Straż Rybacka. Zapewnił o wzmocnieniu kadrowym departamentu zajmującego się tą dziedziną gospodarki.

Źródło: Express Bydgoski