Śledzenia ruchu i pochodzenia produktów umożliwia lokalizowanie wadliwej lub niebezpiecznej żywności lub innych niebezpiecznych produktów znajdujących się w obrocie. Ich szybkie wycofanie z rynku może uratować życie. Redukuje także potencjalne straty finansowe i pozwala zachować zaufanie konsumentów do ich ulubionych marek.

Zdaniem ekspertów z Instytutu Logistyki i Magazynowania za monitorowanie pochodzenia żywności odpowiedzialni są wszyscy uczestnicy łańcucha dostaw - dostawcy, producenci, dystrybutorzy, sieci detaliczne i sklepy. Istotą śledzenia ruchu i pochodzenia (ang. traceability) jest możliwość monitorowania danego produktu (partii produkcyjnej) na każdym etapie łańcucha dostaw. Przepisy nakładają również na podmioty obowiązek wycofania wyrobów spożywczych niezgodnych z wymaganiami bezpieczeństwa oraz powiadamianie o tym fakcie właściwych władz. W przypadku gdy produkt mógł już dotrzeć do konsumenta, podmiot ma obowiązek go o tym poinformować i w razie konieczności odebrać.

Odpowiedzialnością za wysoką jakość żywności na rynku obarczeni są również operatorzy logistyczni i firmy transportowe, którzy stanowią jedno z ogniw łańcucha. Sytuacja kryzysowa wynikająca z dostarczenia na rynek produktów szkodliwych dla zdrowia ludzi może mieć bezpośrednią przyczynę w niewłaściwym przechowywaniu lub transporcie produktów przez wspomniane firmy.

By wdrożyć procesy śledzenia ruchu i pochodzenia produktów w łańcuchach dostaw, wszyscy partnerzy powinni stosować systemy identyfikacji przepływu dóbr. Instytut Logistyki i Magazynowania - polska organizacja GS1, wspiera przedsiębiorstwa w zakresie wdrażania traceability. Najlepszym rozwiązaniem jest zastosowanie, przystosowanego do potrzeb danego przedsiębiorstwa, systemu opartego na automatycznej identyfikacji. Dane identyfikacyjne związane z produktami, a także podmiotami, którymi są partnerzy handlowi, powinny być gromadzone i wymieniane w oparciu o standardy GS1.

Na standardach GS1 opiera się również rozwiązanie wypracowane w ramach projektu TRACEBACK (VI Program Ramowy UE). Analizowano dwa łańcuchy dostaw: pomidorowy i mleczny. Jednak proponowane rozwiązanie może być implementowane w innych łańcuchach. - dodaje Tomasz Dowgielewicz, koordynator projektu z Instytutu Logistyki i Magazynowania.

Jego zdaniem powyższe koncepcje nie gwarantują w pełni bezpieczeństwa żywności. Jednak ich brak oznacza, że firma nie jest przygotowana do bezpiecznej produkcji bądź dystrybucji towarów. W razie wystąpienia sytuacji kryzysowej może napotkać na wielkie problemy w sprawnym uzyskaniu właściwych i bezbłędnych informacji o pochodzeniu i lokalizacji wadliwych towarów. Nie wydając dyspozycji ich zwrotu lub wycofania, powoduje trwanie zagrożenia dla konsumentów.