Zabezpieczony traktor, choć ma już przeszło 50 lat, wygląda jakby niedawno zjechał z taśmy produkcyjnej. Jest koloru czerwonego, ma nowe opony i wizualnie robi duże wrażenie.

"Mieszkaniec Wielkopolski, który na lawecie przewoził odrestaurowany ciągnik, tłumaczył, że ani on, ani mieszkający w Danii właściciel Ursusa, nie mieli pojęcia o tym, że aby go wywieźć z Polski potrzebne jest zaświadczenie od wojewódzkiego konserwatora zabytków" - powiedziała PAP Downar-Zapolska.

Celnicy sprawę przekazali policji, która zajmie się wyjaśnieniem tej sytuacji, a wartość historyczną ciągnika oceni biegły.

Jak dodała rzeczniczka, jeśli okaże się, że zatrzymany przedmiot podlega zakazowi wywozu, osoby odpowiedzialne za próbę jego nielegalnego wywozu z Polski odpowiedzą za złamanie ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Zatrzymany przez rzepińskich celników ciągnik to pierwszy polski traktor produkowany przez zakłady w Ursusie. Model C45 jest podobny do niemieckiego Lanz Buldoga. Zaletą produkowanego w prymitywnych powojennych warunkach modelu C45 była przede wszystkim duża moc i prosta budowa. By go uruchomić trzeba było rozgrzać gruszę żarową przy pomocy lutlampy, a później obrócić wał korbowy za pomocą kierownicy. Budowa ciągnika była tak niewyszukana, że ich naprawianiem zajmowali się nawet kowale.

Nielegalny wywóz przedmiotów zabytkowych zagrożony jest karą od trzech miesięcy do 5 lat więzienia. W razie skazania za to przestępstwo sąd orzeka również nawiązkę na wskazany cel społeczny związany z opieką nad zabytkami.

Sąd może także orzec przepadek zabytku, chociażby nie stanowił on własności sprawcy, czyli osoby, która go przewozi. Wówczas z reguły zabytek trafia do muzeum.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!