O padłych zwierzętach telefonicznie zawiadomił służby weterynaryjne anonimowy rozmówca. W gospodarstwie 33-letniego Marcina P. funkcjonariusze znaleźli siedem martwych krów, skrajnie wychudzonych i odwodnionych, oraz dwie bardzo zaniedbane, ale żywe.

Według lekarza weterynarii przyczyną śmierci zwierząt było niedożywienie i brak wody do picia. Prawdopodobnie nie były karmione od wielu dni.

Właściciel gospodarstwa był nietrzeźwy. Został zatrzymany, jeszcze w piątek stanie przed prokuratorem. "Zostanie mu postawiony zarzut znęcania się nad zwierzętami. Grozi za to kara do dwóch lat więzienia" - powiedziała Magdalena Jędrejek z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie.

Żywe krowy zostały zabrane do lecznicy dla zwierząt.

Źródło: PAP