Edward Kosmal, przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Protestacyjnego Rolników Województwa Zachodniopomorskiego, sytuację dzierżawców uważa za to, co przelało czarę goryczy w okolicach Szczecina:

- W ubiegłym roku ANR robiła wszystko, aby sprzedać grunty – kosztem rolników, nie próbowała wyeliminować słupów. Dokumenty potwierdzające możliwość udziału w przetargach ograniczonych przyjmowano bez sprawdzania.

Tymczasem gospodarstwa funkcjonujące w okolicy opierają się o dzierżawy.

- Rolnicy zainwestowali w sprzęt, nie ma dopłat do kredytów. Jeśli odbierze się im dzierżawy, to co im pozostaje? – pyta Kosmal.

Protestujący w Szczecinie zawiesili akcję do czasu zapowiedzianych na początek lipca rozmów z ministrem Sawickim. Uważają, że załatwili to, co można było na szczeblu lokalnym.

- Ustaliliśmy z prezesem ANR Leszkiem Świętochowskim, że nikt nie zostanie sprzedany z umową dzierżawy – mówi Edward Kosmal. - Jeśli dzierżawca wykupi jedną z dzierżaw, ma zagwarantowane przedłużenie umów na pozostałych. Załatwiliśmy rzeczy, które najbardziej bulwersowały.

Galeria zdjęć z protestu

Podobał się artykuł? Podziel się!