Prywatyzacja KSC ma przebiegać zgodnie z modelem pracowniczo-plantatorskim. Oznacza to, że do 77 proc. akcji zostaną dopuszczenie tylko etatowi pracownicy oraz stali dostawcy buraków. Proces jest już bardzo zaawansowany. - Obecnie ministerstwo skarbu państwa kończy wybór doradcy prywatyzacyjnego. Jego głównym zadaniem będzie wycena spółki. Wszystko idzie więc zgodnie z harmonogramem. Myślę, że na przełomie roku 2011/2012 będzie czas zapisu na akcje Krajowej Spółki Cukrowej - tłumaczy Marcin Kulicki, prezes zarządu KSC.

Wątpliwości co do samej prywatyzacji nie ma. Problemem jest to, jak skonstruować ofertę tak, aby uprawnieni mogli z niej skorzystać. Walory KSC mogą bowiem kosztować nawet 70 tysięcy złotych. Ostatnie ustalenia mówią, że akcje spółki będzie można kupić na raty. Pierwsza wyniesie 20% ceny pakietu. Resztę trzeba będzie spłacić w ciągu 5 lat. - Szczególnie zależy nam na tym, aby w procesie prywatyzacji wzięło udział jak najwięcej pracowników i plantatorów. Więc całe wsparcie ze strony spółki pójdzie w tę stronę, aby nowi akcjonariusze byli liczeni w tysiącach, a nie w pojedynczych liczbach - deklaruje minister skarbu państwa Aleksander Grad.