Jak poinformowała prokuratura, postawione w środę Kazimierzowi K. zarzuty dotyczą biernego łapownictwa oraz naruszania uprawnień pracowniczych. W pierwszym zarzucie chodzi o uzależnienie zatrudnienia jednej z kobiet od spełnienia żądania uzyskania korzyści osobistej w postaci seksu bądź pieniędzy.

"Panu Kazimierzowi K. nie postawiono żadnego z zarzutów popełnienia przestępstw przeciwko wolności seksualnej. Te okoliczności się nie potwierdziły" - powiedziała Mariola Kołakowska z Prokuratury Rejonowej w Wysokiem Mazowieckiem. Podejrzanemu grozi kara do 10 lat więzienia.

Zawiadomienie wobec podejrzeń przypadków przestępstw na tle seksualnym w Ośrodku do Prokuratury Rejonowej w Wysokiem Mazowieckiem złożył dyrektor PODR Sławomir Gromadzki. Jak mówił, skłoniła go do tego wypowiedź jednej z pracownic, która twierdziła, że w instytucji dochodziło do przypadków molestowania.

Pracownice zgłosiły się do obecnego dyrektora kilka miesięcy temu, zaraz po objęciu przez niego obowiązków. Radca prawny Ośrodka ocenił na podstawie ich oświadczeń, że zachowanie Kazimierza K., jeżeli miało miejsce, nie nosi znamion przestępstwa, może być za to potraktowane jak nieobyczajne zachowanie. Chodziło np. o obnażenie się w obecności jednej z kobiet, bez składania jej seksualnych propozycji. Gromadzki, gdy tylko dowiedział się o podejrzeniach, rozwiązał umowę o pracę z wicedyrektorem Kazimierzem K., choć ten do zarzutów nie przyznawał się.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!