W tegorocznym Zjeździe udział wzięło około 1500 osób, w tym blisko 1200 rolników i gospodyń wiejskich. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło Wicepremiera Rządu RP Waldemara Pawlaka, Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Marka Sawickiego, a także przewodniczącego COPA, szefów wielu resortów, agencji rządowych, przedstawicieli Kancelarii Prezydenta RP, Sejmu, Senatu, Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej i organizacji rolniczych z zagranicy.

Po oficjalnym otwarciu Zjazdu, Prezes Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych Władysław Serafin rozpoczął swoim przemówieniem debatę o kondycji polskiego rolnictwa.

W swoim wystąpieniu odniósł się do orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które zostało ogłoszone pod koniec października. W jego świetle finansowanie z budżetu państwa składek zdrowotnych rolników, bez względu na ich status materialny, jest niezgodne z konstytucją. Na zmianę tych przepisów TK dał 15 miesięcy.

Trybunał orzekł wyrok niezgodny z konstytucją, łamiąc konstytucję. W najbliższych dniach zaskarżymy ten wyrok- powiedział Władysław Serafin.

Prezes przypomniał, że ze świadczeń tego typu, oprócz rolników, korzystają także inne grupy zawodowe: sędziowie, prokuratorzy, agencje rządowe, służby mundurowe, specjalne i cywilne. Dlatego dziwi go, że skupiono uwagę opinii publicznej tylko na sprawie rolników. O problemach polskiej wsi, o naszych emeryturach, rentach i składkach nie powinien się wypowiadać w naszym imieniu ekskluzywny klub milionerów i biznesmenów Business Centre Club – zaznaczył W. Serafin.

KZRKiOR oczekuje, że w ciągu 6 miesięcy rząd zaproponuje zmiany w systemie podatkowym i emerytalnym. Związek obiecał, że się do nich odniesie. Jeśli takie propozycje nie padną, sami przygotujemy własne rozwiązania- zapewnił szef kółek rolnych.

Władysław Serafin w swojej przemowie podkreślił także potrzebę wzmocnienia reprezentacji polskich związkowców w organach Komisji Europejskiej. Rozstrzygają się losy przyszłej Wspólnej Polityki Rolnej (WPR), głos Polski musi być słyszalny - dodał. Jego zdaniem trudność tego zadania polega na tym, że organizacje rolnicze nie mają pieniędzy na prowadzenie biura związkowego w Brukseli i zlecanie wykonania różnych ekspertyz.