W drugiej połowie 2011 r., gdy Polska obejmie przewodnictwo w UE, trzeba będzie zamknąć debatę nad reformą Wspólnej Polityki Rybackiej. To trudna kwestia, bo interesy poszczególnych krajów członkowskich są różne, nieraz sprzeczne. Minister Sawicki zwraca uwagę, że inaczej podchodzą do tematu państwa Europy Północnej, które są nastawione na ekologię, a inaczej kraje Europy Południowej, które chcą jak najbardziej eksploatować zasoby morskie. - Trudno będzie znaleźć rozwiązanie zadowalające takie potęgi rybackie, jak Francja, Hiszpania, Portugalia czy Włochy - zapowiada szef MRiRW.

Szczególnie istotnym tematem w kontekście prezydencji jest kwestia podniesienia konkurencyjności europejskiego sektora rolno-spożywczego. - Myśleniem o wzroście konkurencyjności chcę zarazić całą Unię Europejską.

Dzisiaj politycy Wspólnoty, szczególnie "starych" państw, tkwią w przekonaniu o nadprodukcji żywności na rynku UE.

Ten rynek jest na razie chroniony poprzez specyficzne wymagania odnośnie produkcji rolniczej oraz bariery celne. Niemniej, ze względu na zobowiązania międzynarodowe, ta ochrona z roku na rok jest zmniejszana - tłumaczy Marek Sawicki. - Dlatego polityka rezygnacji z produkcji, polityka płatności za gotowość, a nie za produkcję, nie przekonuje rolników do inwestowania w nowoczesne, innowacyjne rozwiązania - wskazuje.

Zwraca też uwagę, że jeśli obecnie rolnicy holenderscy, duńscy czy brytyjscy z płatności uzyskują często powyżej 60 proc. swoich przychodów, to sytuacja kompletnie nie skłania ich do zainteresowania rozwojem swoich gospodarstw.

Co zrobili nasi poprzednicy?

We Francji w 2008 roku odbyła się pierwsza polityczna debata podczas nieformalnego spotkania ministrów UW ds. rolnictwa i rybołówstwa. W okresie prezydencji czeskiej nacisk został położony na zagadnienia dotyczące przyszłości płatności bezpośrednich, natomiast w kolejnym półroczu Szwedzi skupili się na relacjach pomiędzy sektorem rolnym a zmianami klimatu.