PRZEGLĄD PRAY: W Afryce zaczęła się cicha rewolucja. Wśród tamtejszych farmerów rośnie w silę duch przedsiębiorczości. Znaczna większość Afrykanów na południe od Sahary nie ma do czynienia z wojnami, epidemiami ani głodem - pisze w "Gazecie Wyborczej" Agnieszka Mitraszewska.

Po wielu dekadach bycia wykorzystywanymi aftykańscy farmerzy gospodarujący zwykle na niewielkich rodzinnych poletkach budzą się z apatii. Stanowią oni aż 60 proc. społeczeństwa. Rolnictwo jest więc kluczem do przyszłego dobrobytu tego kontynentu. W dłuższym okresie zamożni farmerzy mogliby stać się fundamentem społecznej i politycznej transformacji.

Dziś afrykańskie rolnictwo produkuje na skalę niewyobrażalną. Sprzyja temu niska cena ziemi i siły roboczej oraz rosnące cenyżywności. Farmerzy uprawiają ziemię opuszczoną bądź zaniedbaną, nawiązują kontakty z lokalnymi i zagranicznymi odbiorcami. Odbudowują uprawy, które w czasach kolonialnych przed latami 60. byłypo-wszechne i dzięki którym Afryka dostarczała 10 proc. żywności będącej w międzynaro dowym obrocie.

(...) W południowej Ugandzie po raz pierwszy pojawiły się sady jabłkowe. Produkcja bawełny wZambii wzrosła dziesięciokrotnie wciągu dekady, zajmuje się nią 120 tys. rolników i ich rodziny, czyli łącznie prawie milion osób. Eksport kwiatów z Etiopii rośnie tak gwałtownie, że dogania kawę jako główne źródło wpływów. W Kenii dziesiątki tysięcy drobnych farmerów żyjących godzinę drogi od lotniska w Nairobi hoduje fasolkę szparagową i inne warzywa dla Europy. Eksport warzyw, kwiatów i owoców, głównie z południowej i wschodniej Afryki, przekracza obecnie wartość 2 mld dol., a ćwierć wieku temu nie istniał.

W Nigerii, najbardziej zaludnionym kraju Afryki, produkcja żywności rośnie od 20 lat szybciej niż populacja. Podobnie jest w wielu innych krajach. Wydajność pracy na farmach bardzo wzrosła i w niektórych rejonach dogoniła azjatycką. Międzynarodowe koncerny odchodzą od zasady współpracy zwielki-mi plantacjami i podpisują kontrakty z tysiącami drobnych rolników. Również Chinyi Indie postrzegają Afrykę jako przyszły spichlerz dla własnych bogacących się społeczeństw. (...)

Źródło: Gazeta Wyborcza

Podobał się artykuł? Podziel się!