W ocenie klimatologów z Polskiej Akademii Nauk zima będzie długo, chłodna, ale bez rekordowo niskich temperatur. Składa się na to kilka powodów.

Powierzchnia lodu wokół Arktyki jest rekordowo mała. Oznacza to, że będzie tam cieplej niż zwykle, a tym samym różnica temperatur miedzy biegunem a Europą zmniejszy się. Zmaleje przez to częstotliwość arktycznych wiatrów przynoszących siarczyste mrozy i ich siła.

Kolejną przepowiedzią łagodniejszej zimy jest tajemniczo brzmiący indeks NAO. Określa on różnicę ciśnień miedzy wyżem azorskim a niżem islandzkim. Gdy jest wyższy, wieją do nas cieplejsze wiatry z zachodu i zima jest łagodniejsza. W odwrotnej sytuacji dostajemy się pod wpływ syberyjskich (wschodnich) i arktycznych (północnych) mrozów. W tym roku NAO spadł w połowie listopada i odczuwamy tego skutki. Na wschodzie kraju temperatura przy gruncie spada nocą do – 7 oC. Ponieważ wskaźnik ten odznacza się zmiennością, klimatolodzy przewidują iż po kilku mroźnych tygodniach, w połowie grudnia ociepli się. Potwierdza to stare przysłowie „Jak Barbórka po lodzie, to Boże Narodzenie po wodzie”.

Powody do przewidywań łagodniejszej zimy daje też wzrastająca aktywność Słońca. Mirzy się ją m.in. liczbą plam słonecznych. Im ich więcej, tym Słońce jest jaśniejsze, co wpływa na wzrost indeksu NAO, a tym samym przysparza nam więcej ciepłych, zachodnich wiatrów. Aktywność Słońca zmienia się w cyklach 11 – letnich. W zeszłym roku była w minimum. Obecnie choć wciąż jest niska, to jednak powoli zaczyna rosnąć.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!