W ciągu ostatnich 5 lat liczba uczniów zmalała o prawie 20 proc., natomiast liczba szkół – o niecałe 6 proc. W najbliższym czasie zapadną decyzje o tym, które ze szkół nie rozpoczną działalności w nowym roku szkolnym.

Często przed likwidacją placówkę chroni zmiana organu prowadzącego – możliwość taką rząd wskazuje jako środek zaradczy po rezygnacji z prowadzenia szkoły przez gminę. Podczas ostatniego posiedzenia Sejmu również posłowie poruszyli ten temat.

- Dlaczego w państwie, w którym konstytucja gwarantuje bezpłatną naukę, zmusza się obywateli do wyręczania władzy w tym zakresie? – pytał poseł Piotr Szeliga z Solidarnej Polski. - Skąd, zdaniem rządu, osoby prywatne mają wziąć dodatkowe pieniądze na prowadzenie szkół, skoro samorządy mówią, że otrzymują za mało pieniędzy? Na czym lub raczej na kim będą dokonywane oszczędności? Czy na dzieciach? Czy szkoły powierzone do prowadzenia osobom prawnym lub fizycznym mogą pobierać czesne za naukę dzieci? W których działach budżetu szkoły mogą zostać poczynione oszczędności w związku ze zmianą organu prowadzącego? Dlaczego w kraju dotkniętym ujemnym przyrostem demograficznym dąży się do dodatkowego opodatkowania rodziców, zmuszając ich do współfinansowania szkół? Jaki jest zakres bezpłatnej oferty edukacyjnej? Jakie jest stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej wobec jednoznacznie negatywnych reakcji społeczeństwa, rodziców i nauczycieli na zapowiedzi tej ukrytej prywatyzacji i likwidacji szkół? Czy MEN zamierza zweryfikować swoje plany prywatyzacyjne i podjąć wspólnie z Ministerstwem Finansów jakieś działania wspierające jednostki samorządu terytorialnego w wykonywaniu zadań oświatowych?

Z kolei poseł  Józef Rojek (Klub Parlamentarny Solidarna Polska) zwrócił uwagę w wygłoszonym oświadczeniu na ogólnie złą kondycję finansów samorządów: – Dlaczego samorządy najszybciej padają ofiarą kryzysu i centralnych, nieprzemyślanych budżetowych decyzji? Dlatego, że od lat głosy domagające się większych subwencji na prowadzenie edukacji w powiatach i gminach oraz należytego dofinansowania zadań samorządu były lekceważone. Te środki, które samorządy otrzymują na szkoły, jak doskonale wiadomo, nie wystarczają nawet na wynagrodzenia nauczycieli. A remonty, nowe inwestycje, bieżące utrzymanie to z czego? Jeszcze gorzej jest z przedszkolami. Na te w ogóle nie ma żadnej subwencji, bo opieka nad maluchami w całości została przerzucona na barki samorządów.