Prokuratura Rejonowa w Toruniu badała w 2000 roku doniesienie na jedną z firm, która miała mieszać sól spożywczą z solą przemysłową. Śledztwo umorzono wówczas z powodu braku dowodów i teraz śledczy liczą, że uda się je znaleźć, łącząc tę sprawę z tzw. aferą solną badaną przez śledczych z Poznania.

Jak poinformował w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu Artur Krause, podobne podejrzenie dotyczące sprzedawania soli przemysłowej jako spożywczej padło w 2000 roku na jedną z firm, "działającą na obszarze właściwości terytorialnej "ówczesnej Prokuratury Rejonowej w Toruniu. W ramach wszczętego wówczas śledztwa przeprowadzono przesłuchania, a także zgromadzono dokumentację dotyczącą obrotu solą i atesty towaru.

Autorem donosu była osoba związana z firmą podejrzewaną o fałszowanie soli. Nie udało się jednak dowieść przestępstwa, gdyż informacje o wykorzystywaniu soli przemysłowej do celów spożywczych dotyczyło wcześniejszego okresu i w chwili wszczęcia śledztwa surowiec używany do produkcji miał wszystkie wymagane atesty.

Śledztwo umorzono ostatecznie z powodu braku dowodów działalności sprzecznej z prawem. Rzecznik zaznaczył, że "do dziś takich dowodów nie uzyskano".

Prokuratorzy z Poznania badają obecnie działalność przestępczą trzech firm, które miały kupować tzw. sól odpadową (odpad przy produkcji chlorku wapnia, używany m.in. do posypywania zimą dróg) i sprzedawać jako spożywczą. Sól trafiała głównie do odbiorców hurtowych, wytwórni wędlin, przetwórni ryb, mleczarni czy piekarni, skąd w produktach mogła trafić do sklepów w całym kraju.

Z ustaleń CBŚ wynika, że każda z trzech firm miesięcznie sprzedawała mniej więcej tysiąc ton soli. Kupowały ją jako tzw. sól odpadową - po mniej więcej 130 zł za tonę - i sprzedawały jako spożywczą po mniej więcej 400 zł. Zarabiały na tym rocznie po kilka milionów złotych.

W sprawie zatrzymano do tej pory pięć osób. Usłyszały one zarzuty wprowadzenia do obrotu środka spożywczego szkodliwego dla zdrowia lub życia człowieka z przepisów ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, za co może grozić do pięciu lat więzienia.