Problemy ZT w Bodaczowie zaczęły się w momencie, gdy unowocześniono zakład. Na ten cel, jak informuje rzecznik prasowy zakładów, firma wydała 150 mln zł. W tym celu zaciągnęła pożyczkę od inwestora finansowego, funduszu Darby (z grupy Templeton), który przez spółkę celową stał się właścicielem 8 proc. udziałów firmy.

Jak informuje prezes ZT, Paweł Skerczyński, potencjał zakładu nie jest wykorzystywany nawet w połowie, a powoduje to brak środków obrotowych na skup rzepaku. ZT podpisały umowy kontraktacyjne z rolnikami na wiele tysięcy ton rzepaku i teraz nie mają środków na wypłacenie pieniędzy. Władze spółki argumentują to również tym, iż fundusz nie zgodził się na dokapitalizowanie firmy, stąd brak udzielenia kredytów na spłatę zaległości. 

Rolnicy i samorząd czekają na pieniądze od ZT ponad miesiąc. Zakład obiecał, że zostaną one zapłacone w całości do końca września. Jednak samorządowcy są sceptyczni i nie wierzą w puste słowa nie posiadając stosownych dokumentów.