Ostatnio zwierzę zaatakowało kilka osób, w tym starszą kobietę, która z obrażeniami trafiła do szpitala. Żubr przychodził na posesje ze stadami krów z pastwisk, wyjadał warzywa z ogrodów. Gdy próbowano go przepędzić, zdarzały się ataki. Przepłoszony, wracał.

Białowieski Park Narodowy skorzystał ze zgody ministerstwa środowiska na odstrzał selekcyjny, który pozwala na eliminację zwierząt nie nadających się do dalszej hodowli, m.in. chorych, ale także niebezpiecznych dla ludzi.

We wtorek wcześnie rano żubr ponownie pojawił się w jednym z gospodarstw. "Niestety, musiałam podjąć decyzję o eliminacji. Była to sytuacja niebezpieczna, ludzie nie mogli wyjść z domów" - powiedziała dyrektor BPN Małgorzata Karaś.

"To bardzo przykre dla nas, ale musiało być to zrobione. To była w tym momencie jedyna słuszna decyzja" - dodała. Zaznaczyła, że odstrzał selekcyjny został przeprowadzony zgodnie z zasadami bezpieczeństwa i zasadami łowiectwa, daleko od zabudowań.

Powiedziała, że co prawda przez pewien czas rozważano uśpienie zwierzęcia i przewiezienie w inne miejsce, nie było jednak gwarancji, że i tam nie zacznie zbliżać się do siedzib ludzkich i niepokoić, a nawet atakować mieszkańców.

Przypuszcza się, że żubr przeszedł na teren gminy Nurzec Stacja z Puszczy Białowieskiej, choć nie jest wykluczone że mógł przejść z Białorusi. Stado w polskiej części Puszczy Białowieskiej jest największe w kraju i liczy obecnie około czterystu żubrów.

Źródło: PAP