Od trzech lat na jego polach rzepaku żerują żubry.  Straty są ogromne, a odszkodowania według niego są zbyt niskie.

Zbigniew Słoma uprawia rzepak na około 100 ha, a od trzech lat uprawy odwiedza stado żubrów, które chętnie żywią się rzepakiem w okresie zimowym.

Problem dotyczy wielu rolników z tego rejonu. Ze względu na znaczne straty jakie żubry wyrządzają co roku w uprawach, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wraz z leśnikami rozpoczęła od tej zimy dokarmianie żubrów, aby zatrzymać je w lesie. Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska w Białymstoku przeznaczył na ten cel 200 tys. zł. Jak na razie nie widać jednak efektów, żubry zdecydowanie chętniej wracają na pola rzepaku.

Żubry odwiedzają te same miejsca, odnajdują stare ścieżki – mówi Zbigniew Słoma – trudno jest przyzwyczaić je do paśników i odciągnąć od rzepaku – dodaje.

Jak wyjaśnia straty co roku są ogromne, a odszkodowania, mimo że są wypłacane, w żaden sposób ich nie rekompensują.   – Sprawa jest w toku i nie wiadomo co będzie dalej – mówi.

Żubry od dawien dawna związane są z terenami puszczy Knyszyńskiej, na obszarze której leży nadleśnictwo Krynki.  Ostatni żubr padł tam w 1755 roku. Król puszczy wrócił tam dopiero w 1973 roku i od tamtej pory stado systaematycznie powiększa się. Obecnie liczy około 100 sztuk.

Z jednej strony są przyrodnicy, z drugiej rolnicy. Jedni cieszą się z odbudowy pogłowia ginących zwierząt, drudzy wprost przeciwnie - straty na polach są ogromne. Od lat nie nie można znaleźć rozwiązania tej sytuacji. 

Masz pomysł, zabierz głos na forum farmer.pl, zaloguj się i rozmawiaj.