Podczas wczorajszej debaty w Sejmie dotyczącej odbywających się protestów poseł Henryk Smolarz (PSL) tak ocenił manifestację pod Ministerstwem Rolnictwa:

- Tam była obecna naprawdę skromna garstka związkowców. Dzisiaj, jeżeli chodzi o usytuowanie związków rolniczych, to ich wsparcie finansowe jest tak nikłe, że oni w desperacji zgłosili jeden postulat dotyczący nie elastycznego czasu pracy, bo praktycznie wszyscy w rolnictwie sami sobie taki narzucają, ale utworzenia jednego związku rolniczego. Panie ministrze, czy zechciałby pan tę informację o trudnej sytuacji niektórych związków, o ich nieporadności i bezradności przedstawić także panu premierowi?

Do tej wypowiedzi odniósł się poseł Cezary Olejniczak, wywołując ożywienie na sali.

- Co do rolniczych związków zawodowych chcę powiedzieć, że nie było ich na proteście, panie pośle, ponieważ rolnicy z reguły pracują.

Głos z sali odpowiedział: - Byli, jeśli nie, to hańba.

Poseł Marek Matuszewski wtrącił: - Bajki opowiadasz.

- Wczoraj między innymi część z nich też pracowała – kontynuował Olejniczak. - Natomiast co do reprezentacji to rzeczywiście polski rolnik nie ma swojej reprezentacji w związkach zawodowych, bo są upolitycznione: Solidarność – przez Prawo i Sprawiedliwość, kółka rolnicze – przez waszego kolegę Władysława Serafina.

Głos z Sali domagał się: - Czarek przestań.

- Tak to właśnie wygląda, panie pośle – poseł Olejniczak był nieugięty.

Minister Pracy i Polityki Społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz, ustosunkowując się do wypowiedzi posłów, w ogóle nie odniósł się do tych kwestii.

Podobał się artykuł? Podziel się!