Sejm uchwalił w piątek ustawę budżetową na 2012 r., która dopuszcza maksymalny deficyt w wysokości 35 mld zł. Głosowało 433 posłów: 233 było za, a 200 przeciw. Minister finansów Jacek Rostowski ocenił, że wybór wariantu budżetu był słuszny. Spośród ok. 350 głosowanych poprawek Sejm wprowadził do ustawy zaledwie sześć - zgłoszonych przez PO. Głosowania trwały ok. czterech godzin.

- Odebraliście nadzieję oświacie, straży pożarnej, innym służbom mundurowym, bezrobotnym, rolnikom, właściwie wszystkim Polakom - oskarżał Jacek Bogucki z Solidarnej Polski.

Ryszard Zbrzyzny z SLD oświadczył, że sytuacja, w której żadna poprawka opozycji nie została przyjęta, jest kuriozalna i niespotykana od wielu lat. Według niego budżet został zbudowany tak, aby na koniec 2012 r. dług publiczny nie przekroczył 55 proc. PKB.

Zgodnie z harmonogramem prac nad budżetem izba wyższa powinna podjąć decyzję ws. ewentualnych poprawek do 21 lutego. Będą one poddane pod głosowanie na posiedzeniu plenarnym Sejmu 29 lutego - 2 marca 2012 r., a 6 marca 2012 r. ustawa zostanie przekazana prezydentowi do podpisu.

Ustawa przewiduje, że deficyt w 2012 r. nie przekroczy 35 mld zł, a deficyt budżetu środków europejskich - 4,5 mld zł. Wydatki budżetu państwa mają wynieść nie więcej niż 328,7 mld zł, a dochody 293,7 mld zł.

Założono zamrożenie płac w państwowej sferze budżetowej i waloryzację od marca świadczeń emerytalno-rentowych. We wrześniu podwyżkę w wysokości 3,8 proc. dostaną nauczyciele. Rząd prognozował, przyjmując projekt budżetu, że w br. wzrost gospodarczy wyniesie 2,5 proc. PKB, inflacja 2,8 proc., a bezrobocie na koniec roku sięgnie 12,3 proc.

Minister finansów Jacek Rostowski mówił dziennikarzom po głosowaniu, że prognoza budżetowa na ten rok jest obarczona wieloma ryzykami, ale podkreślał, że jednak "pole obaw się zmniejszyło", bo np. w piątek GUS podał, że szacunkowy wzrost PKB w 2011 r. wyniósł 4,3 proc., podczas gdy rząd zapisał w budżecie 3,5 proc.