Czy modyfikacje genetyczne rzeczywiście są groźne?

Jako uczony patrzę na świat w taki sposób; nie siejemy już dziś tej pszenicy, którą sieliśmy 50 lat temu. Mamy środki ochrony roślin, w nawożeniu stosujemy chemię, w nauce wykorzystujemy genetykę. To wszystko człowiek wymyśla po to, żeby produkować smaczniej, zdrowiej i taniej. W odpowiedzi na postawione pytanie opieram się na tym, co niesie literatura a także badania naukowe. Przez 30. letni okres stosowania GMO w gospodarce, brak jest sprawdzonych i potwierdzonych dowodów jego negatywnych skutków ubocznych. Dotyczy to np. pasz, zawierających białko roślin modyfikowanych, takich jak kukurydza czy soja.

W kontekście tego, co niesie nauka, nie jest prawdziwe stwierdzenie, że rośliny modyfikowane genetycznie są szkodliwe. Uczeni, którzy zajmują się GMO mówią, że rośliny modyfikowane genetycznie przyczyniają się do zwiększenia produkcji pasz i żywności; pozyskiwane są produkty o lepszych walorach odżywczych i zdrowotnych, zmniejsza się energochłonność i chemizacja rolnictwa, a to też jest rzeczą ważną. Nie ulega jednak wątpliwości, że wszystko to, co wprowadzamy do środowiska, do sklepów musi być sprawdzone. Dlatego też wydaje się, że modyfikacje genetyczne - z punktu widzenia dzisiejszej cywilizacji - to coś, od czego nie odejdziemy już w wielu sferach życia: w farmacji, medycynie, szczepionkach, w rozkładzie śmieci.

Wydaje się też prawdziwe, że bardzo ciężko będzie nam odejść od inżynierii genetycznej w szeroko rozumianej gospodarce żywnościowej i paszowej. Żeby się zabezpieczyć, powinniśmy zrobić wszystko, by w Polsce zwiększyć nakłady na prowadzenie niezależnych badań nad GMO, dziś bowiem opieramy się głownie na badaniach zachodnich. Trzeba uwzględnić efekt specyficznej struktury agrarnej w Polsce, wpływu na środowisko i zachowanie koegzystencji miedzy różnymi systemami upraw. Zaś poprzez szeroką dyskusję - audycje telewizyjne, radiowe- musimy uświadomić ludziom, czym jest modyfikacja genetyczna.

Jeśli miałoby nie być modyfikacji genetycznej roślin, to musimy w Polsce przeprowadzić symulacje ekonomicznych i środowiskowych korzyści, wynikających z upraw. Trzeba byłoby także znać ocenę oddziaływania innych systemów produkcji, jeśli nie będzie GMO, bo wówczas trzeba więcej chemii; po prostu trzeba to wszystko ocenić.