PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Zyski i straty związane z wprowadzeniem GMO

Autor: Małgorzata Kołodziejczyk/portalspozywczy.pl/farmer.pl

Dodano: 15-09-2011 13:22

Tagi:

- Za pół roku staniemy przed dylematem, co dalej z paszami genetycznie modyfikowanymi, sprowadzanymi z zagranicy? Kto weźmie wówczas odpowiedzialność za wzrost cen żywności? - zastanawia się Tomasz Borecki, profesor SGGW w Warszawie, społecznym doradcą Prezydenta RP ds. rolnictwa w rozmowie z Małgorzatą Kołodziejczyk.



Czy modyfikacje genetyczne rzeczywiście są groźne?

Jako uczony patrzę na świat w taki sposób; nie siejemy już dziś tej pszenicy, którą sieliśmy 50 lat temu. Mamy środki ochrony roślin, w nawożeniu stosujemy chemię, w nauce wykorzystujemy genetykę. To wszystko człowiek wymyśla po to, żeby produkować smaczniej, zdrowiej i taniej. W odpowiedzi na postawione pytanie opieram się na tym, co niesie literatura a także badania naukowe. Przez 30. letni okres stosowania GMO w gospodarce, brak jest sprawdzonych i potwierdzonych dowodów jego negatywnych skutków ubocznych. Dotyczy to np. pasz, zawierających białko roślin modyfikowanych, takich jak kukurydza czy soja.

W kontekście tego, co niesie nauka, nie jest prawdziwe stwierdzenie, że rośliny modyfikowane genetycznie są szkodliwe. Uczeni, którzy zajmują się GMO mówią, że rośliny modyfikowane genetycznie przyczyniają się do zwiększenia produkcji pasz i żywności; pozyskiwane są produkty o lepszych walorach odżywczych i zdrowotnych, zmniejsza się energochłonność i chemizacja rolnictwa, a to też jest rzeczą ważną. Nie ulega jednak wątpliwości, że wszystko to, co wprowadzamy do środowiska, do sklepów musi być sprawdzone. Dlatego też wydaje się, że modyfikacje genetyczne - z punktu widzenia dzisiejszej cywilizacji - to coś, od czego nie odejdziemy już w wielu sferach życia: w farmacji, medycynie, szczepionkach, w rozkładzie śmieci.

Wydaje się też prawdziwe, że bardzo ciężko będzie nam odejść od inżynierii genetycznej w szeroko rozumianej gospodarce żywnościowej i paszowej. Żeby się zabezpieczyć, powinniśmy zrobić wszystko, by w Polsce zwiększyć nakłady na prowadzenie niezależnych badań nad GMO, dziś bowiem opieramy się głownie na badaniach zachodnich. Trzeba uwzględnić efekt specyficznej struktury agrarnej w Polsce, wpływu na środowisko i zachowanie koegzystencji miedzy różnymi systemami upraw. Zaś poprzez szeroką dyskusję - audycje telewizyjne, radiowe- musimy uświadomić ludziom, czym jest modyfikacja genetyczna.

Jeśli miałoby nie być modyfikacji genetycznej roślin, to musimy w Polsce przeprowadzić symulacje ekonomicznych i środowiskowych korzyści, wynikających z upraw. Trzeba byłoby także znać ocenę oddziaływania innych systemów produkcji, jeśli nie będzie GMO, bo wówczas trzeba więcej chemii; po prostu trzeba to wszystko ocenić.

W 2006r powiedzieliśmy jednak: Polska wolna od GMO......

Myślę, że 90 proc. ludzi tak naprawdę nie wie, o co chodzi. Ówczesny nasz rząd przedłużył moratorium na pasze modyfikowane genetycznie do 2008 r. Sprowadzamy bowiem do Polski ponad 2 miliony wysokobiałkowych pasz sojowych, które są modyfikowane genetycznie. Następnie śp prezydent Lech Kaczyński przedłużył moratorium do roku 2012. Bez tych pasz trudno będzie prowadzić hodowlę na takim poziomie, jaki dzisiaj mamy w Polsce. Co może zrobić człowiek XXI wieku? Nie chcę uchodzić za tego, który jest za albo przeciw; jestem za racjonalnością, za mądrością, za tym, by przyjmować rozwiązania bezpieczne dla ludzi ale jednocześnie najlepsze z punktu widzenia zdrowotnego i ekonomicznego.

Gdybyśmy jednak dzisiaj chcieli podsumować modyfikacje genetyczne okazałoby się, że jest wiele korzyści. Rośliny modyfikowane genetycznie są uprawiane już na dużym areale; głównie w Stanach Zjednoczonych, Brazylii, Argentynie, także w krajach azjatyckich. W perspektywie najbliższych lat areał ten zwiększy się czterokrotnie i będzie to oczywista korzyść dla tych krajów. Rolnictwo europejskie ma dziś nadmiar produkcji, ale musi ono ekonomicznie"wytrzymać" w zderzeniu z realiami nadchodzących lat. Dziś świat zrobił się mały i płaski. Żeby się utrzymać, musimy korzystać z wiedzy i tego wszystkiego, co niesie nauka.

Chciałbym przewrotnie powiedzieć, że nie tak dawno jeszcze grzechem było wchodzić w dojrzałe żyto z kosą - cięło się sierpem. Wówczas uważano, że z kosą to grzech. A kiedy zjawiły się żniwiarki, kombajny , to dopiero był grzech wpuszczać je w żyto. Bardzo dobrze, że mamy swoistego rodzaju kult chleba, tradycji. Ale musimy też podpierać się zdobyczami nauki by wiedzieć co jest ważne z punktu widzenia gospodarki. Polski rolnik musi bowiem wytrzymać konkurencję a przy tym zarobić. Nie można przewrotnie powtarzać na kimś, że GMO jest złe. Nie wiem, czy tak jest. Nauka nie mówi o tym, że GMO jest złe....

Rolnictwo europejskie stawia na ekologię, ogranicza emisję CO2... Jak to wszystko pogodzić?

Nie wiem co znaczy owo stawianie na ekologię. Rolnictwo europejskie jest to rolnictwo wielofunkcyjne, wysokiej chemii, środków ochrony roślin. Jeśli popatrzymy np. na bogatą Holandię i będziemy mówili, że tutaj chodzi o ekologię, to tak nie jest. Inżyniera genetyczna nie jest w żaden sposób skonfliktowana ze środowiskiem, a jeśli gdzieś może być - to trzeba wykluczyć te rośliny. Jeśli np. rzepak łatwo się krzyżuje z chwastami, to rezygnujmy z jego uprawy.

W Polsce trzeba też uwzględnić specyfikę rolnictwa; być może my nie musimy uprawiać roślin modyfikowanych genetycznie - tylko musimy to wyraźnie wiedzieć. Muszą to przebadać ekonomiści i powiedzieć jakie są tego konsekwencje. Nie wiem, czy odjedziemy od pasz genetycznie modyfikowanych; ale na pewno za rok będziemy mieli problem tych pasz, sprowadzanych do Polski. Czy to nie jest wielkie oszustwo? Mówimy, że modyfikacje genetyczne są złe a jednocześnie sprowadzamy do naszego kraju miliony ton pasz modyfikowanych genetycznie. Nasze kurczaki, świnie, kury i krowy są tymi paszami karmione. I to są pasze, które są dobre. Jednocześnie ktoś, kto powie, że te pasze są niedobre, uderza w dziesiątki a nawet setki tysięcy rolników, którzy je wykorzystują w swoich gospodarstwach, bez nich trudno im będzie wytrzymać. Do dziś tego nie stwierdzono a badania prowadzone były m.in. w SGGW; nie ma żadnych negatywnych następstw w mięsie. Jeśli coś byłoby szkodliwe, to należałoby natychmiast z tego zrezygnować. Powtarzam jednak - póki co nikt tego nie stwierdził.

Opozycja w stosunku do GMO mówi, że za 10 lat może okazać się jego skutki uboczne... Ale np. fale z telefonów komórkowych, które dziś masowo używamy, też są bardzo niezdrowe nie tylko dla człowieka ale też np. dla pszczół. Mam wątpliwości, czy społeczeństwo chciałoby wrócić do roślin prowadzonych w takim ekologicznym, obornikowym chowie? Kto będzie to oporządzał? Kto wyrwie chwasty? Kto wytrzyma cenę? Oblicza się, że jeżeli nie będziemy mieli pasz genetycznie modyfikowanych, które sprowadzamy do Polski, cena drobiu wzrośnie o 40 proc. Kto to kupi? Uważam, że dyskusja nad GMO musi być dyskusją poważnych ludzi, którzy znają odpowiedzialność przed społeczeństwem. Nie można krzyczeć, nie widząc o co chodzi.

Według moich kolegów biotechnologów nektarynka, którą kupujemy w sklepie, jest niczym innym jak naturalną krzyżówką GMO. Dziś inne np. są pomidory. Kiedyś były pachnące, było ich niewiele na krzaku, nie chorowały. Dzisiaj człowiek chce więcej...Ktoś mi niedawno powiedział; kiedyś nie było modyfikowanych pasz. Tak. Ale pamiętam czasy, kiedy ludzie jedli mięso dwa razy do roku, na święta, tylko czasami częściej, nie było takiej produkcji. Dziś odżywiamy się zupełnie inaczej, jemy wędlinę, którą trzeba wyprodukować. Oczywiście można od tego odejść, odżywiać się inaczej, tylko kto do tego zdoła namówić?

Pojawiły się głosy polityków, by w Polsce zmienić prawo dotyczące GMO...

Póki co nie ma w Polsce zgody na uprawy GMO, nie można mieć ich w obrocie.. Jest natomiast zgoda na korzystanie z pasz MGO eksportowanych do naszego kraju. Rolnicy jak mogą - kupują je, bo z punku widzenia ekonomicznego okazują się lepsze. Nie wolno jednak dopuścić do tego, by odbywało się to na dziko.

Prezydent Bronisław Komorowski zawetował ostatnio Ustawę o nasiennictwie, zawierającą także zapisy dotyczące GMO. Co dalej?

Prezydent przedstawi Sejmowi - jako własną inicjatywę - Ustawę o nasiennictwie ( w niej do 2013r będą wyjęte paragrafy dotyczące GMO). Bo jak wskazywałem, za pół roku staniemy przed dylematem, co dalej z paszami genetycznie modyfikowanymi, sprowadzanymi z zagranicy? Kto weźmie wówczas odpowiedzialność za wzrost cen żywności? Kto weźmie odpowiedzialność za los rolników, którzy hodują dziś drób, którzy karmią świnie, jeśli tych pasz nie będzie? Co stanie się z produkcją jajek?

Mamy w tym roku ponad 11 miliardów EU z eksportu naszej żywności, mamy dużą nadwyżkę w rolnictwie. Nie będzie jej, gdy nie będzie produkcji. Musimy więc być mądrzy - ani za ani przeciw - musimy brać to, co możemy wziąć a jednocześnie mieć bezpieczeństwo żywnościowe i smaczną żywność. Nie ma od tego odejścia. Nie wróci się już to, co było kiedyś. Proszę np. kazać zrezygnować z oprysków w sadach; czy będziemy mieli wówczas w Polsce 2 miliony ton jabłek? Mamy wybierać mniejsze zło, mamy korzystać ze zdobyczy cywilizacji z zabezpieczeniem tego, co jest najważniejsze - zdrowia każdego obywatela.

Kto zatem powinien zapoczątkować dyskusję na temat GMO?

Dyskusję powinni zapoczątkować ludzie odpowiedzialni za nasz kraj; począwszy od posłów, niezależnie od opcji politycznych. Dalej - rząd Polski, który będzie wprowadzał ustawę o GMO, bo w przyszłym roku musi taką ustawę przyjąć. Na pewno będzie to robił pan Prezydent - mogę w tym miejscu to zagwarantować jako jego społeczny doradca. Postaramy się robić takie dyskusje, nagłaśniać sprawę, pokazywać zyski i straty, pokazywać problem GMO z punktu widzenia społecznego. Nie patrzmy na GMO jak na wymysł szatana. Można sobie pozwolić na pełną ekologię, tylko za to trzeba zapłacić. Ciężko. I nie wiem, czy będzie zdrowiej?

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.112.7
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!