Na rynku trwa ciągle tendencja wzrostowa. Wprawdzie nieco osłabła w zeszłym tygodniu, ale ceny pszenicy konsumpcyjnej i tak osiągają pułap 1000 złotych za tonę, a paszowej zbliżają się do 900 złotych. Są pierwsze objawy negatywnych skutków tych wzrostów cen. Zostały między innymi zahamowane korzystne tendencje w produkcji trzody, bo koszty produkcji niepomiernie wzrosły z powodu drogich pasz. A więc trzeba się liczyć ze wzrostem cen żywności. To na pewno odbije się na budżetach rodzinnych. Zwłaszcza u rodzin najuboższych, gdzie udział wydatków na żywność jest bardzo wysoki - mówi Adam Tański, były minister rolnictwa, a obecnie prezydent Izby Zbożowo- Paszowej.
Zdaniem przetwórców nie ma fundamentalnych czynników, które uzasadniałyby takie wzrosty. Owszem zbiór był nieco mniejszy, ale nie uzasadnia to 100% wzrostów cen ziarna.

Możemy więc mówić o globalnych spekulacjach na rynku, które w końcu doprowadzą do tego, że ten rynek się załamie i ceny spadną. Problem w tym, że nikt nie wie, kiedy to nastąpi. Czynniki spekulacyjne są nie do oszacowania - kończy Adam Tański.

Podobał się artykuł? Podziel się!