Przedstawiając projekt w imieniu wnioskodawców Robert Telus (PiS)przekonywał, że to propozycja, "na którą już od wielu lat czekają rolnicy" i która rozwiązuje poważny problem. Projekt, jak mówił Telus ma całkowicie zmienić system pokrywania strat wyrządzonych przez dziką zwierzynę. Dodał, że ustawa "będzie dobrą zmianą dla rolników, ale również jest przyjmowana, co nas bardzo cieszy, przez myśliwych".

Projekt przewiduje, że postępowania dotyczące szacowania szkód wyrządzonych przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny oraz powstałe wskutek polowań mają prowadzić wojewodowie. Wojewoda ma powoływać komisję szacującą szkody. Do tej pory szkody były szacowane przez koła łowieckie przy obecności rolnika. Jak mówił Telus, powołana przez wojewodę komisja, będzie obiektywna. O udział w oględzinach szkód będą mogli występować rolnicy, przedstawiciele izb rolniczych i zarządcy obwodów łowieckich. Będzie można zgłaszać zastrzeżenia do protokołu i dołączać opinię rzeczoznawcy.

Decyzja wojewody ma być ostateczna, kwestionujący ją rolnik lub obwód łowiecki będą mogli wystąpić do sądu. Projekt przewiduje utworzenie państwowego funduszu odszkodowawczego, którego dysponentem będzie wojewoda, zasilanego składkami dzierżawców lub zarządców kół łowieckich. Gdyby w funduszu brakowało środków na pokrycie szkód, brakującą kwotę ma dopłacać budżet państwa. Maksymalną składkę roczną za hektar przewidziano w równowartości 10 kg żyta.

Zdaniem Anny Paluch (PiS) projekt jest "próbą zobiektywizowania procesu szacowania szkód łowieckich". Jak mówiła posłanka, szkody łowieckie rodzą konflikty, dziś są szacowane przez podmioty prowadzące gospodarkę łowiecką, rolnicy skarżą się, że na zbyt niskie wyceny i opóźnione wypłaty. W proponowanym systemie wojewoda staje się arbitrem.

Dodała, że prace w komisjach rolnictwa i środowiska są konieczne, bo zastrzeżenia budzą proponowane procedury i podział kompetencji, nierealny jest też termin wejścia w życie - 1 czerwca.

Paluch pytała, dlaczego fundusz ma być zasilany z budżetu państwa, skoro państwo powierzyło kołom łowieckim prowadzenie dochodowej działalności. Zdaniem posłanki szkody łowieckie wynikają z braku równowagi między różnymi gatunkami zwierząt i konieczna jest ingerencja człowieka, a "tak zwani ekolodzy () w rzeczywistości szkodzą naturze" przedstawiając zniekształcony obraz przyrody.