Józef Białowąs,  wiceprezes Krajowej Izby Lekarsko-Weterynaryjnej w trakcie protestu przed MRiRW mówił, że obecny protest jest wynikiem wyczerpania wszystkich metod negocjacji w KPRM i MRiRW. – Nasz  główny postulat to doposażenie pracowników inspekcji weterynaryjnej. Dzisiaj nasi inspektorzy zarabiają mniej niż inspektorzy weterynarii w Rumunii, czy też w Bułgarii. Pracujemy bardzo ciężko ale nie przekłada się to na nasze zarobki. Żądamy 1000 zł brutto do etatu, wskazujemy również jak znaleźć i wprowadzić te pieniądze do budżetu państwa.

Uczestnicy protestu podkreślają również, że weterynaria wymaga dzisiaj zmian prawnych, szczególnie jeśli chodzi o zwalczanie chorób zakaźnych i nadzór nad bezpieczeństwem żywności. – Przy tych zmianach również wygenerowalibyśmy dodatkowe pieniądze, które można by było, chociaż częściowo przeznaczyć na płace lekarzy inspekcji weterynaryjnej oraz lekarzy urzędowych.

Organizatorzy protestu, czyli Porozumienie Wielkopolskie zawiązane 26 czerwca br., będzie dalej pracować nad założonym podniesieniem płac w państwowej weterynarii - Nie odpuścimy i jeżeli będzie trzeba to doprowadzimy do strajku generalnego. Jednak musimy wcześniej uprzedzić producentów żywności i rolników, bo wówczas kraj zostanie sparaliżowany. A hasła, którymi szczycą się dzisiaj politycy, że zarabiamy tak dużo na zdrowej, polskiej żywności, po prostu staną się niczym. Odstąpimy od swoich badań zwierząt, mięsa, wystawiania świadectw weterynaryjnych – mówił Józef Białowąs.

Do protestujących, przed gmach ministerstwa wyszedł Marek Pirsztuk, Główny Lekarz Weterynarii, tłumaczył że do poprawy sytuacji finansowej lekarzy weterynarii pracujących w inspekcji są potrzebne zmiany systemowe. - Zależy mi na tym, aby ta grupa zawodowa miała określony status i żeby była poważana w każdym środowisku. To, że dzisiaj jest eksport żywności na wysokim poziomie, jest to w dużej części wasza zasługa. Na poprawę sytuacji potrzeba czasu, bo muszą być wdrożone działania systemowe.