Ucieczka miała miejsce przed tygodniem. Dzik stoczył potyczkę z innym samcem, w trakcie której zwierzęta wyłamały sztachety w ogrodzeniu. Chrumek popędził w las, a na jego poszukiwania ruszył leśniczy Paweł Kowalski, prowadzący leśną osadę. Niestety, wędrówki w poszukiwaniu pupila zakończyły się fiaskiem. Leśniczy stracił już nadzieję, na odnalezienie Chrumka, gdy nagle zadzwonił telefon. Dzwonił jeden z okolicznych rolników, który znalazł leżącego dzika bez oznak życia przy kompostowniku, za swoją stodołą. Gospodarz obawiał się, że zwierzę może być chore na ASF, chciał więc by zajęły się nim odpowiednie służby.

Na miejscu okazało się jednak, że to zaginiony Chrumek. Dzik żył, lecz był… mocno niedysponowany. Zwierzę dobrało się do sfermentowanych owoców, które pochodziły z wina domowej roboty. Rolnik wyrzucił je na kompost, a dzik spałaszował i kompletnie się upił. Leśniczy zabrał nieprzytomnego podopiecznego do leśniczówki, gdzie ten wreszcie wytrzeźwiał. O niechlubnym wyczynie Chrumka opowiedział na swojej internetowej stronie, dzięki czemu sprawa nabrała ogólnopolskiego rozgłosu. Biorąc pod uwagę fakt, iż w powiecie piotrkowskim zapowiedziano sanitarne odstrzały dzików w związku ze zwalczaniem wirusa ASF, Chrumek miał sporo szczęścia.

W Leśnej Osadzie Edukacyjnej przebywa wiele leśnych zwierząt ocalałych z wypadków drogowych czy sideł kłusowników. Chrumek trafił tam jako warchlak, bo stracił matkę. Leśniczy wykarmił go butelką.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!