Przedstawiciel firmy "Wierzejki" Adam Zdanowski potwierdził wczoraj po południu, że tir z kwestionowanym mięsem nie dotarł do ich zakładu. Nie ma także kontaktu z odbiorcą towaru z Moskwy.

"Wierzejki" dostarczyły ponadto film z nagraniem załadunku towaru w ich zakładach. Podczas niego - jak powiedział szef weterynarii - nakładana jest plomba przez lekarza weterynarii. Dodał, że nagranie to jest teraz analizowane przez Inspekcję Weterynaryjną.

Główny Lekarz Weterynarii Janusz Związek zapewnił, że poinformował ABW o sprawie kwestionowanej przez Rosjan wieprzowiny.

Wczoraj rzecznik prasowy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Maciej Karczyński powiedział, że "jeśli ABW dostanie taką informację, to ją przeanalizuje i podejmie stosowne kroki".