"Obroty handlowe Białorusi z Rosją wyniosły w 2016 r. 26,1 mld dolarów i zmniejszyły się o 5,2 proc. wobec wskaźnika z 2015 r. Kluczowy wpływ na spadek wymiany handlowej miał czynnik naftowy" - pisze ta gazeta internetowa.

Trwający od początku ubiegłego roku konflikt gazowo-naftowy, spowodowany sporem o cenę zakupu przez Białoruś rosyjskiego gazu, doprowadził do spadku importu rosyjskiej ropy (Rosja zmniejszyła jej dostawy, by wyegzekwować od Mińska żądaną cenę za błękitne paliwo) i eksportu białoruskich produktów przetwórstwa ropy.

"W 2016 r. na rynek rosyjski trafiło 268,2 tys. ton produktów petrochemicznych, czyli trzy razy mniej niż w 2015 r." - pisze portal. Z kolei dostarczone przez Rosję 18,1 mln ton ropy dla białoruskich rafinerii to o 21 proc. mniej niż w 2015 r.

Kolejna kluczowa dla Białorusi kategoria produktów to żywność. "W 2016 r. Białoruś sprzedała za granicę produkty rolnicze i żywność warte 4,15 mld dolarów, z tego do Rosji za 3,7 mld dolarów. Na rosyjski rynek przypada 90 proc. eksportu w tej kategorii. Jednak z powodu ciągłych zakazów wprowadzanych przez rosyjski Rossielchoznadzor (Rosyjska Federalna Służba Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego - PAP), w 2016 r. nie odnotowano wzrostu eksportu żywności" - wyliczają "Biełorusskije Nowosti".

Mińsk twierdzi, że zastrzeżenia do białoruskiej produkcji i ograniczanie jej dostępu na rosyjski rynek są nieuzasadnione. Prezydent Alaksandr Łukaszenka kilkakrotnie w ciągu minionych miesięcy oświadczył, że są to działania sprzeczne z logiką gospodarczej integracji z Rosją, co rodzi pytania o zasadność.

Cytowany przez "Biełorusskije Nowosti" analityk finansowy Wadzim Josub ocenia, że przyczyną kryzysu jest pogorszenie sytuacji gospodarczej w regionie, będące skutkiem zachodnich sankcji wobec Rosji. - W sytuacji, gdy w rosyjskiej gospodarce jest mniej pieniędzy, władze liczą każdą kopiejkę, co doprowadziło najpierw do sporu o ceny gazu, a następnie do konfliktu gazowo-naftowego - ocenił Josub. Problemy z dostawami do Rosji białoruskich produktów przetwórstwa mięsnego i mleczarskiego można jego zdaniem rozpatrywać jako kontynuację kryzysu naftowo-gazowego i kolejny instrument nacisku na Białoruś.

Obecny kryzys w relacjach, jak oceniają eksperci, trwa wyjątkowo długo i gospodarczo uderza przede wszystkim w Białoruś. - Z drugiej strony Rosja znajduje się w trudnej sytuacji geopolitycznej i poważny konflikt z Białorusią raczej nie byłby jej na rękę - powiedział politolog Jauhien Prejhierman.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!