Rosjanie to największy importer serów, a Polska to 6 na świecie ich producent - to chyba najlepszy powód, dla którego staramy się o jak największe otwarcie na rynek Federacji Rosyjskiej. Ale aby tam wejść, trzeba poddać się kontrolom rosyjskich inspektorów. Wprawdzie nie wiemy, kiedy ona nastąpi, ale już teraz wiemy do kiedy trzeba się zgłaszać.

Waldemar Broś, KZSM: - do 14 marca jest termin składania wniosków poprzez lekarzy powiatowych, lekarzy wojewódzkich, a także Głównego Inspektoratu Weterynarii. Po to, żeby ustalić listę zakładów, które zechcą się poddać nowym kontrolom inspektorów federacji rosyjskiej.

Ale otrzymanie rosyjskiej licencji eksportowej nie rozwiązuje problemu. Zdaniem wielu, powrót na tamten rynek będzie bardzo trudny, jeżeli nie niemożliwe.

Tadeusz Badach, OSM Krasnystaw: - jak się raz straci rynek, to on już jest nie do odzyskania. Jest przykład mięsa. Nas też to dotknęło jako mleczarstwo.

Ale nie wszyscy rosyjski rynek stracili na zawsze. Wiele firm wysyła tam wciąż swoje towary z powodzeniem. Teraz największym hitem eksportowym na Wschodzie są sery, jogurty oraz serwatka.

Dariusz Sapiński, OSM „Mlekovita”: - też tam ceny spadły, tym niemniej, każdego tygodnia ok. 8 do 10 tirów wysyłamy.

Mimo tego, że ceny na rosyjskim rynku w ostatnim czasie spadły, zresztą podobnie jak wszędzie, to i tak są dla eksporterów bardziej atrakcyjniejsze niż na rynkach zachodnioeuropejskich.

Źródło: Witold Katner/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!