- Czy dotknął Pana firmę kryzys finansowy?

- Tak. Wiele banków zaczęło prosić o przedterminowy zwrot wydanych przez nich kredytów oraz powiadomiło o zwiększeniu stopy procentowej od 4 do 8 proc. Banki po prostu wykręcają nam ręce. W rozmowach prywatnych mówią, że nie mogą postępować inaczej, gdyż nie otrzymują oni obiecanych państwowych pieniędzy. Sieci handlowe zaczęły oddalać terminy zapłaty za dostarczony towar. Tylko dzisiaj zatelefonował do mnie nasz menedżer i powiedział, że sieć handlowa Metro zaproponowała, żeby poczekać 200 dni na zapłatę za dostarczony przez nas towar. Inni proponują 90 dni. W takiej sytuacji wygodniej jest po prostu nie pracować.

- Co robicie w tej sytuacji?

- To wszystko dzieje się z prędkością pożaru. Jeszcze półtora tygodnia temu niczego takiego nie było. Firmy wstrzymują programy inwestycyjne, ponieważ nie mają kredytów. Trzeba być także przygotowanym do skrócenia podstawowej produkcji. Do tego trzeba ciąć wydatki – przede wszystkim przez redukcję etatów. Niestety, wszystkie nasze zakłady mają nadmiar personelu. Stąd niska wydajność pracy w branży.

- Kryzys doprowadzi do  wzrostu wydajnośi pracy?

- Tak. Będziemy wymagać od pracowników łączenia obowiązków. Lecz wszystko to da oczekiwany efekt w wyniku jakościowego szkolenia personelu. Przed kryzysem wszyscy byli na luzie, a teraz trzeba będzie popracować.

- Czy będziecie obniżać ceny? Nie boicie się zmniejszenia popytu?

- Na razie nie będziemy. Obawa, że popyt zmniejszy się, istnieje.

- Jak planujecie rozwiązać problem z bankami i, sieciami handlowymi?

- Trzeba negocjować. Przedsiębiorcy, banki i sieci handlowe powinni dogadać się w kwestii wyjścia z kryzysu. Wyjście zawsze jest. Na razie brak jest wszechstronnego omówienia problemu. A w ogóle sytuacja może być bardziej poważniejsza od tej sprzed lat, z 1998 roku. Jeżeli liczni kredytobiorcy, osoby prywatne, nie będą mogły oddać kredyty bankom i wylądują na ulicy to system bankowy posypie się jak domino.

Źródło: http://www.AgroNews.ru, Podobał się artykuł? Podziel się!