Dwa lata temu Ukraina wprowadziła wyższe cła na polskie mięso. Zdecydowano wówczas, że za każdy kilogram wwożonego towaru trzeba będzie zapłacić od 60 euro centów do 1 euro. Wysokie ceny mięsa na rynku ukraińskim gwarantowały wówczas opłacalność eksportu. Ceny półtusz zaczęły jednak spadać. Dlatego przy niezmiennych stawkach celnych, eksport przestał być opłacalny.
Witold Choiński „Polskie Mięso”: - Tak naprawdę odblokowanie embarga ukraińskiego nie ma dla nas znaczenia. Te cła są zaporowe i nie pozwalają na eksport mięsa na rynek ukraiński.
Problem z eksportem wielokrotnie zgłaszali polscy przedsiębiorcy, którzy oczekują od Rządu rozpoczęcia negocjacji w sprawie zmniejszenia ceł. Resort rolnictwa deklaruje poparcie.
Andrzej Lepper, wicepremier i minister rolnictwa: - Zaniepokojeni jesteśmy tym, że dla celów propagandowych Ukraina wyszła naprzeciw i otworzyła granice ale jednocześnie te granice są zamknięte. Bo jeżeli cła są wyższe niż cena towarów...
Wszystko jednak wskazuje na to, że negocjacji już nie będzie.
Piotr Guzowski Polsko-Ukraińska Izba Gospodarcza: - Partnerzy ukraińscy, którzy importują mięso od Polaków obawiają się, że te stawki są, albo już w trakcie podnoszenia albo już są podniesione. Polscy eksporterzy już zgłaszają, że na granicy zaczynają mieć kłopoty.
Decyzje Kijowa spowodowane są wewnętrzną sytuacją na rynku ukraińskim. Tamtejszy Rząd, zdecydował bowiem o wsparciu rodzimych hodowców trzody. Dlatego powrót na ukraiński rynek jest coraz mniej realny.

Źródło: Agrobiznes