Wprowadzone w lipcu ograniczenia obejmowały rośliny, których nie przebadano na obecność szczepu bakterii E.coli.

Zakaz importu warzyw dotyczył m.in. ziemniaków, pomidorów, kapusty, cebuli, marchwi, buraków, ogórków i roślin strączkowych.

W czasie obowiązywania zakazu rośliny te mogły być wwożone na Ukrainę wyłącznie po okazaniu świadectwa, potwierdzającego badania laboratoryjne, które gwarantują bezpieczeństwo tych produktów.

- Ukraińcy w dziwny i niezrozumiały dla nas sposób poszli w ślady Rosjan, nie tylko spóźniając się, ale wykonując ruch, który nie jest racjonalny. Zwłaszcza że epidemia E-coli ma ograniczony zasięg, ona się nie rozprzestrzenia - mówił wówczas wiceminister rolnictwa Jarosław Wojtowicz.

Oceniał także wtedy, że jest to niezrozumiałe zwłaszcza w sytuacji, gdy Ukraina negocjuje z Unią strefę wolnego handlu.

Ukraina nie jest dużym odbiorcą polskich produktów roślinnych. W 2010 r. sprzedaliśmy do tego kraju warzywa świeże i schłodzone o wartości 23,2 mln euro wobec 13,2 mln euro rok wcześniej. Na ukraiński rynek trafiają ziemniaki, cebula, kapusta, sałata, marchew, ogórki.

Cały polski eksport warzyw w 2010 r. był na poziomie 540 mln euro, w tym warzyw świeżych 196 mln euro.
Podobał się artykuł? Podziel się!