Wprowadzenie przez Moskwę 4 lata temu embarga na polskie mięso, dotkliwie odczuła cała branża. Największe straty ponieśli właściciele firm, których głównym kierunkiem eksportu towarów był Wschód.

Dziś mimo zniesienia ograniczeń handlowych eksport wciąż nie może na dobre ruszyć. Powodem są tak zwane certyfikaty handlowe. Rosyjscy inspektorzy co prawda kilkukrotnie wizytowali polskie zakłady, jednak pozwolenia na wznowienie eksportu otrzymało niewielu.

Jan Trzepanowski, firma branży mięsnej: większość zakładów polskich nie ma uprawnień. Gdzieś już 2 miesiące temu zakłady zostały poddane kontroli i były ocenione dobrze, natomiast nie ma konsekwencji tych wizytacji.

Problem w tym, że strona rosyjska nie śpieszy się z wydawaniem pozwoleń na eksport. Od momentu podpisania porozumienia o wznowieniu handlu między Polską a Rosją w grudniu 2007 roku, prawo sprzedaży mięsa uzyskało zaledwie kilka zakładów mięsnych.

Witold Choiński, Izba Gospodarcza Polskie Mięso: firmy to co mogły wykorzystały już w sposób maksymalny, czyli swoje kontakty handlowe, swoje kontakty poza handlowe – takie nieoficjalne i tutaj już niestety rola bardziej administracji w tym, żeby ten rynek został otwarty.

A do tego, być może jest już coraz bliżej. Polska Inspekcja Weterynaryjna zwróciła się do służb weterynaryjnych Rosji o opublikowanie wyników kontroli w zakładach mięsnych. Nieoficjalne informacje płynące z Moskwy mówią, że Rosjanie zdecydują się wkrótce na nadanie certyfikatów i być może dopuszczenie nawet połowy skontrolowanych zakładów.

Janusz Związek, Główny Lekarz Weterynarii: 23 zakłady były kontrolowane, jeżeli byłoby to 30% to jest w granicach 8 zakładów. Jeśli byłby to procent większy to jest łatwo policzalne, między 7,8 a te 11 zakładów, może 12, gdzie powinno być zatwierdzonych pozytywnie.

W najgorszej sytuacji są jednak drobiarze. Mimo otwarcia granic wznowienie sprzedaży białego mięsa na Wschód wciąż jest nierealne.

Źródło: Agrobiznes/Radosław Bełkot