"Polacy deklarują gotowość inwestowania pieniędzy w tworzenie i modernizację firm, które będą przetwarzać ich warzywa i owoce w Białorusi, a następnie dostarczać je do Rosji. Eksperci nie sądzą jednak, by ten schemat przyciągnął znaczne inwestycje z Polski. Inwestycyjny klimat w Białorusi nadal pozostawia wiele do życzenia" - ocenia w środę w portalu "Biełorusskije Nowosti" niezależny ekspert ds. rolnictwa Alaksandr Jaraszuk.

Przypomina on, że polski minister rolnictwa Marek Sawicki zadeklarował, iż Polska rozpatruje możliwość utworzenia na Białorusi wspólnych zakładów przetwórstwa polskich surowców spożywczych.

Jaraszuk pisze, że Białoruś jest gotowa zaproponować Polakom inwestycje w modernizację istniejących zakładów przetwórstwa, w budowę nowych, a także w stworzenie sadów.

"Jest mnóstwo opcji współpracy, poczynając od uruchomienia w istniejących zakładach produkcji pod polskimi markami, aż po stworzenie wspólnych firm i sprzedaż majątku znajdującego się w naszym kraju" - powiedział portalowi wiceprezes koncernu Biełgospiszczeprom Ihar Szustou.

Jaraszuk podkreśla jednak, że choć wytyczenie obszaru sadu jabłkowego wraz z rejestracją nowego podmiotu prawnego zajmie około dwa miesiące, to dobry plon będzie można z niego uzyskać dopiero do pięciu latach. "A budowa na pustym miejscu nowej fabryki przetwórczej potrwa co najmniej dwa lata i będzie wymagać około 20 mln euro inwestycji. Tak długie terminy mogą ostudzić zapał inwestycyjny Polaków" - podkreśla.

Według białoruskich ekspertów polskim przedsiębiorcom bardziej może opłacić się inwestowanie w istniejące przedsiębiorstwa. "Jeśli Polacy chcą coś zainwestować, to lepiej modernizować którąś z działających firm, zainstalować nowoczesny sprzęt" - ocenił szef wydziału inwestycji Ministerstwa Rolnictwa Siarhiej Holikau.

Niezależny ekonomista Leanid Złotnikau zwraca uwagę, że Zachód nałożył przeciwko Rosji sankcje na rok i tyle samo czasu ma obowiązywać rosyjskie embargo. "Nie ma sensu tworzyć firmy tylko na czas obowiązywania ograniczeń" - ocenia.

Dodatkowym problemem jest to, że na Białorusi działa dużo firm przetwórczych. "Zbudowano u nas praktycznie nowe przedsiębiorstwa wyposażone w najnowocześniejszy sprzęt, dlatego mamy nadmiar potencjału produkcyjnego artykułów rolnych" - powiedział Szustou.