Polska nie produkuje mączki rybnej - mówi minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk, dodając, że rosyjski zakaz to działanie polityczne. Wiceminister rolnictwa Marek Chrapek poinformował, że w czwartek w Brukseli polscy eksperci fitosanitarni będą rozmawiać w Komisji Europejskiej o zakazie importu do Rosji produktów roślinnych z Polski.

O rosyjskim zakazie dotyczącym importu mączki rybnej, wchodzącym w życie w środę, poinformował szef Federalnej Służby Nadzoru Weterynaryjnego i Fitosanitarnego (Rossielchoznadzor) Siergiej Dankwert.

Powiedział on agencji Interfax, że do mączki rybnej dodawano mączkę mięso-kostną. "A to jest zabronione, ponieważ w kilku krajach Unii Europejskiej rejestrowano przypadki zachorowań zwierząt rzeźnych na gąbczaste zwyrodnienie mózgu".

Zakaz ma obowiązywać do czasu przeprowadzenia przez rosyjskich ekspertów audytu polskiego systemu kontroli bezpieczeństwa produktów rolnych dostarczanych do Rosji.

Minister gospodarki morskiej Marek Gróbarczyk powiedział PAP, że rosyjska decyzja w sprawie mączki rybnej to działanie polityczne, "kierowane po raz kolejny, bez większych skutków ekonomicznych dla nas". Dodał, że mączka rybna może się w Polsce pojawiać u importerów, którzy po przeróbce reeksportują ten produkt do Rosji.

Rzecznik Komisji Europejskiej Philip Todd powiedział, że KE nie ma informacji o jakichkolwiek nowych restrykcjach na import z Polski. Jego zdaniem, jest możliwe, że zakaz dotyczy tylko pewnych konkretnych dostaw, a wtedy zrozumiałe jest, że Rosja nie poinformowała o tym KE, bowiem takie zakazy wydawane są relatywnie często na określone partie produktów z różnych krajów UE z powodu skażenia np. salmonellą.

Natomiast nieoficjalnie przedstawiciele KE przyznają, że jeśli rzeczywiście zakaz dotyczy całego importu mączki rybnej z Polski i został wprowadzony na czas nieokreślony, "to możemy mieć kolejny poważny problem".

Ostrzeżenie dot. możliwości wprowadzenia zakazu importu produktów pochodzenia roślinnego z Polski za pośrednictwem krajów trzecich szef Rossielchoznadzoru uzasadnił wykryciem w polskich produktach roślinnych - przede wszystkim w kapuście, jabłkach i pomidorach, dostarczanych do Rosji przez terytorium innych państw - pestycydów, azotanów i soli metali ciężkich w stężeniach przekraczających normy dopuszczalne w Federacji Rosyjskiej.

Również w tym przypadku rosyjski nadzór proponuje przeprowadzenie audytu systemu kontroli bezpieczeństwa produktów pochodzenia roślinnego dostarczanych do Rosji. Pismo tej treści skierowano do strony polskiej.

Sprowadzanie produktów pochodzenia roślinnego bezpośrednio z Polski zostało zabronione w listopadzie 2005 roku, jednak trafiają one do Rosji przez terytorium innych państw, które wydają na nie certyfikaty bezpieczeństwa. Na początku września br. Rosja oznajmiła, że polski system kontroli jakości żywności nie gwarantuje bezpieczeństwa produktów pochodzenia roślinnego eksportowanych na rosyjski rynek.

Wiceminister rolnictwa Marek Chrapek powiedział PAP w środę, że Polska spełnia wszystkie wymagania fitosanitarne UE.

Jak dowiedziała się PAP, rozpoczynające się w czwartek w Brukseli rozmowy techniczne między KE a władzami rosyjskimi mają wyjaśnić rozbieżności między unijnym a rosyjskim systemem kontroli fitosanitarnych. Chodzi o dopuszczalną zawartość pestycydów w produktach roślinnych.

KE chce rozwiązać problem całościowo i przekonać rosyjskie władze, że unijny system, bardzo rozbudowany i oparty na naukowych podstawach, zapewnia optymalny poziom ochrony konsumentów.

Źródło: PAP